Autor: Michael John Harrison
Oryginalny tytuł: Empty Space: A Haunting
Seria: Trylogia Traktu Kefahuchiego
Cykl wydawniczy: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 302
Premiera: 2013
Nie próbuj niczego, jeśli nie czujesz się zagubiona albo nie płoniesz. W przeciwnym razie, jak zdołałabyś to zapamiętać?
Akcja powieści zaczyna się od momentu, w którym Anna Waterman, zasadniczo główna bohaterka, wraz ze swoim kotem znajduje coś obrzydliwie dziwnego, wyglądającego jak zwierzęce wnętrzności. Zaniepokojona kobieta postanawia zadzwonić do swej córki Marnie, z którą przez wiele lat nie miała kontaktu. Dziewczyna odzywała się do matki tylko wtedy, gdy chciała przypomnieć jej o zbliżającej się wizycie u doktor Alpert - psycholog, która sprawowała nad nią pieczę od ponad trzech lat. Współpracę z pacjentką rozpoczęła od analizowania snu podopiecznej, który nieustannie ją dręczył. Anna nie miała bowiem łatwego życia. Odkąd była nastolatką, miała problemy natury umysłowej. Zaczęło się od anoreksji, na którą zachorowała w wieku dziewiętnastu lat. Z biegiem czasu kobieta stawała u kresu wytrzymałości, co wiązało się z dwoma próbami samobójczymi. Wszystko uległo zmianie, gdy poznała swego przyszłego męża.

W kolejnym wątku przedstawionym przez autora, najważniejszymi postaciami są Gruby Antoyne, Liv Hula i Irene, czyli twórcy przedsiębiorstwa Saudade. Później poznajemy również Asystentkę, której budową cechują się roboty, a nie istoty ludzkie. Mimo że chciałabym napisać więcej o historii tych bohaterów, boję się, że naprawdę bym to zrujnowała. Harrison stworzył bowiem świat, w którym nic nie jest oczywiste, a czytelnik przy zapoznawaniu się z lekturą, zadaje sobie mnóstwo pytań, nie mogąc dopasować do siebie kolejnych części układanki. Pusta przestrzeń jest zagadką, której nie potrafię rozszyfrować. Jest to sequel Światła i Nova Swing, będących częściami Trylogii Traktu Kefahuchiego. Wszystkie trzy powieści należą do cyklu wydawnictwa MAG, noszącego nazwę Uczta Wyobraźni. Czy jednak czytanie tej książki było ucztą dla mojej wyobraźni?
Przed decyzją przeczytania tej pozycji zapoznałam się z jej krótkim opisem, który zaciekawił mnie do tego stopnia, że musiałam sięgnąć po nią niemal natychmiast. Rozpoczynając lekturę, opowieść wywołała we mnie pozytywne uczucia, o których pozostaniu byłam pewna. Szybko jednak pozbawiłam się tych wrażeń... Niestety wraz z przewracaniem kolejnych kartek, fabuła stawała się coraz nudniejsza, o ile w ogóle można w przypadku tej książki o niej wspominać. Tempo, w jakim autor próbował rozwijać wszystkie trzy wątki jednocześnie, był lekko mówiąc powolny. Przez niemal dwieście stron nie działo się praktycznie nic, a ja, jako czytelnik, chciałam jak najszybciej skończyć tę katorgę.

Mówiąc otwarcie i bez zbędnego przedłużania: Pusta przestrzeń nie należy do moich ulubionych książek. Nie mogłam zrozumieć wielu wątków, a jedyny, który naprawdę mi się spodobał, zaliczany jest do obyczajowego. Przez cały czas czułam się zdezorientowana, nie wiedząc, co autor mógł mieć na myśli, zagłębiając się we wszystkie możliwe szczegóły i poświęcając im naprawdę długie chwile na opisy. Polecę tę książkę tylko i wyłącznie osobom, które zapoznały się z poprzednimi częściami trylogii Harrisona i lubią jego styl. Pozostali możliwe, że nie dobrną do zakończenia tej historii, a nawet jeśli im się to uda, będą - podobnie do mnie - głęboko zawiedzeni.
Ocena: 5/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MAG!
Sama fabuła bardzo mi się spodobała, ale nie lubię książek przy których czytaniu zwyczajnie się męczę. Tak jak napisałaś- czytanie ma być przyjemnością, a nie droga przez mękę, więc jakoś szczególnie nie będę poszukiwała tej książki.
OdpowiedzUsuńTa druga okładka, prawdopodobnie oryginalna jest boska. Nasza mi się nie podoba i z resztą po Twojej recenzji raczej nie czuję się zachęcona.
OdpowiedzUsuńNo więc ja raczej także podziękuje za tę powieść, choć opis fabuły stworzony przez Ciebie wydał się intrygujący - chyba nikt nie lubi czytac książek, których nie rozumie, także dziękuje ale nie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Po opisie można uznać książkę za ciekawą, ale po Twojej recenzji jestem na ''nie'' ;)
OdpowiedzUsuńHej, myślę nad zorganizowaniem spotkania blogerów książkowych/około kulturalnych z Lubelszczyzny. http://moje-czytanie.blogspot.com/2013/02/spotkanie-blogerow-w-lublinie.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :) i liczę na odzew. Jeśli wiesz o innych blogerach z Lublina i okolic to daj im znać :)