Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephenie Meyer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephenie Meyer. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

Intruz




Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało.


Czy wyobrażasz sobie życie w świecie, w którym nie istnieje przemoc? Nikt nie wszczyna wojen, ludzie żyją w pokoju, pełni akceptacji do pozostałych mieszkańców naszej planety - niezależnie od ich rasy czy pozycji społecznej. Bez wątpienia niemal każdy z nas marzy o byciu częścią takiego społeczeństwa, jednak jak to w życiu bywa, nawet w takim przypadku istnieje haczyk. Co powiedziałbyś, gdyby rasa ludzka przegrała i została ofiarami pozornie perfekcyjnych stworzeń, nazywanych duszami, które wszczepiając się w nasze ciało, odbierają nam świadomość, prawo do własnych decyzji, a co za tym idzie, prawo do życia? Jak wyglądałby twój plan, jeśli stanąłbyś przed obliczem unicestwienia - czegoś znacznie gorszego od samej śmierci?

Melanie była jedną z nas - ludzi, których ciała obecnie zostały przejęte przez nieśmiertelne dusze, będące naszymi wrogami, okupującymi Ziemię jako jedną z wielu planet w galaktyce, którą posiedli. Dziewczyna, jako jedna z nielicznych osób wciąż świadomych swego istnienia, po zapoznaniu się z kilka lat starszym Jaredem, dołączyła do podziemnej grupy ocalałych. Znalazło się tam również miejsce dla jej młodszego brata, Jamiego. Niestety gdy wyruszyła na jedną z misji, została schwytana przez wrogów. Ich zamiarem było wszczepienie w jej ciało jednego z obcych, którzy wyłudziliby od niej informacje o kryjówce ostatnich prawowitych mieszkańców tej planety. Mimo że zabieg przeszedł pozornie bezproblemowo, Wagabunda - nowa mieszkanka ciała dziewczyny, wkrótce odkrywa pewien błąd i po długich przemyśleniach, postanawia połączyć siły ze swoją towarzyszką. Nie mogą pozwolić na schwytanie najbliższych ich sercom istot.

W czasach ogromnej popularności dystopii, które znów wróciły do łask, rzadko spotykamy się z tego typu książką, w której wrogami nie są ludzie, a zupełnie inne istoty. Zazwyczaj rządzą władzy i terroru wykazuje się właśnie nasz gatunek, którego zamierzenia często są niejasne. W Intruzie natomiast mamy do czynienia ze srebrnymi maziami, których odnóża wszczepiają się w każde komórki naszego ciała, gdy tylko mają na to szansę. Dusze wymazują nam pamięć, o ile nie mają podejrzeń o działalność człowieka w grupie rebeliantów. Jak można się domyślić, równa się to ze zniszczeniem człowieka, który do tej pory zamieszkiwał dane ciało. Wspomniane istoty są więc tytułowymi intruzami, które napadają na nasze ziemie ze swoimi pseudoidealnymi planami. W ich zamierzeniach, które szybko się ziściły, świat miał stać się bezkonfliktową planetą, podobnie jak pozostałe, zamieszkałe przez nich miejsca. Można zatem śmiało powiedzieć, że sytuacja, w której znalazła się Wagabunda, jest jedną na milion. Nigdy dotąd dusze nie miały styczności z tak walecznym człowiekiem jak Melanie. To jej głos, myśli i wspomnienia krążyły w głowie wszczepionej w jej ciało istoty, która szybko przekonała się, że stoi po złej stronie wojny.

Stephenie Meyer jest kojarzona głównie z bestsellerową sagą Zmierzch, za co nie można nikogo winić. Wstydzić się jednak powinny osoby, które tkwią w przekonaniu, iż jej kolejna powieść może być wrzucona do tego samego worka! Intruz jest bowiem całkowitym przeciwieństwem niezbyt ambitnych książek o wampirach, które zostały pokochane przez nastolatki na całym świecie. Antyfani są zdania, że jedyną rzeczą, jakiej dziewczyna staje się pewna po przeczytaniu wywodów Belli, jest konieczność posiadania mężczyzny u swego boku. Dystopia amerykańskiej pisarki jest natomiast pełna niezwykle mądrych i przydatnych wniosków, jakie można wysnuć po przeczytaniu całej książki. Mamy możliwość zastanowienia się, a raczej gdybania, co by się z nami stało, jeśli znaleźlibyśmy się w takiej sytuacji jak główne bohaterki. Dodatkowo stajemy się pewni tego, jak wielką wartością w życiu jest miłość i rodzina. Obserwując tajną działalność ludzi z punktu widzenia intruza, jesteśmy dumni z tego, że w najkrytyczniejszych chwilach nasz gatunek byłby w stanie się zjednoczyć i działać wspólnie, nie patrząc na to, kto jest kim. Jest to jedynie kilka przykładów, jakich w tej książce można znaleźć naprawdę mnóstwo.

Główne bohaterki, jakimi bez wątpienia są Wagabunda i Melanie, to silne osobowości, którym daleko do ideału. Wagabunda jest rozchwytywaną przedstawicielką dusz, odbywających podróże po całym wszechświecie. W poprzednich życiach była nawet niedźwiedziem, dzięki czemu teraz ma o czym opowiadać tym, którzy tego typu odwiedziny mają jeszcze przed sobą. Prowadziła wykłady na uczelni, gdzie dzieliła się swoją wiedzą i doświadczeniami z planet, które odwiedziła. Do momentu, gdy znalazła się w ciele Melanie, była pewna, iż istoty, do których grona sama należała, są perfekcyjne, a ich miejsce na Ziemi całkowicie uzasadnione. Kiedy poznała mentalność człowieka oraz uczucia, z jakimi dotychczas nie miała styczności, stopniowo przyznawała rację ludziom, a bunt i opór, jaki stawiali, uznała za zrozumiały. Po spotkaniu kolejnych ocalałych, zawarciu z nimi przyjaźni oraz innych, znacznie silniejszych więzi, sama poczuła się jak człowiek, a wkrótce zaczęła przeciwstawiać się innym duszom. Jest tu przedstawione zjawisko zachwianej lojalności i uczucia przynależności.

Melanie można by natomiast zaliczyć do typowych buntowniczek-rebeliantek, które zgodziłyby się na najgorsze cierpienie, jeśli tym kosztem mogłyby uratować swoich bliskich przed schwytaniem. Po śmierci rodziców, dziewczyna musiała zaopiekować się swym młodszym bratem, co było nie lada wyczynem w czasach, gdy nie zaatakowani przez dusze ludzie nie mieli dostępu do podstawowych rzeczy. Musiała błyskawicznie dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za wychowanie chłopca, który był dla niej wszystkim. Gdy spotkała Jareda, mężczyzna zajął drugie miejsce w tej hierarchii. On również należał do niewielkiej grupy ludzi, którzy jeszcze nie zostali schwytani w ręce wroga. Dopiero podczas oglądania ich wspomnień, wraz z Wagabundą uświadamiamy sobie siłę miłości w niepewnych czasach.

Intruz to zupełnie nowa Stephenie Meyer, której nie poznałabym, gdyby nie jej nazwisko na okładce książki. Jej warsztat pisarski przez minione lata diametralnie się zmienił - na szczęście idzie on ku lepszemu. Widać również znacznie większe zaangażowanie w pisanie książki oraz masę świeżych, dobrych pomysłów. Miejmy nadzieję, że kilka z nich wykorzysta również w sequelu, który prawdopodobnie będzie nosił nazwę Łowca!
Ocena: 8+/10
Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Juventum.pl i wydawnictwu Dolnośląskiemu.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Księżyc w nowiu




Autor: Stephenie Meyer
Oryginalny tytuł: New Moon
Seria: Zmierzch [tom 2]
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Premiera: 2009
Liczba stron: 488
Ocena: 8/10




Słysząc lub czytając o wampirach, pierwsze, co nam przychodzi nam na myśl to popularny od kilku lat Zmierzch. Jest to czterotomowa saga autorstwa Stephenie Meyer. Autorkę można kojarzyć również z powieści Intruz skierowanej także dla młodzieży. Wszystkie książki, jakie napisała doczekały się ekranizacji. Wkrótce na ekrany kin wejdzie ostatnia część sagi o paranormalnych stworzeniach, dlatego postanowiłam, że sięgnę po wszystkie cztery części przed premierą ostatniego filmu. Dotychczas udało mi się przeczytać dwie z nich, jednak obiecuję sobie, że uda mi się przebrnąć przez kolejne dwie jeszcze w tym miesiącu. Jak wyjdzie - zobaczymy, a tymczasem...

filmowa okładka książki
Bella kończy osiemnaście lat. W świetle prawa jest już pełnoletnia. W związku z tym Alice postanawia zorganizować przyjęcie w gronie rodziny Cullenów. Niestety niezdarna Bella przecina sobie skórę papierem do pakowania prezentów, przez co jeden z wampirów traci kontrolę. Na szczęście główna bohaterka wychodzi z tego jedynie z kilkoma szwami na ciele, jednak konsekwencją zachowania wampira jest wyjazd Cullenów z miasta. Edward postanawia zostawić swoją ukochaną, aby nigdy więcej żaden z jego bliskich nie mógł wyrządzić jej żadnej krzywdy. Dziewczyna desperacko szuka kontaktu ze swoim wybrankiem i najlepszą przyjaciółką-wampirzycą, jednak bezskutecznie. Po zaniechaniu poszukiwań wpada w depresję i przestaje rozmawiać z kimkolwiek. Funkcjonuje jak robot - bez większych uczuć, nie mówiąc ani nie myśląc o niczym szczególnym. Po wielu miesiącach udręki ojciec dziewczyny postanawia zabrać ją z powrotem do jej matki, jednak Bella sprzeciwia się temu i obiecuje mu, że od tej pory będzie wychodzić z koleżankami, aby nie siedzieć całymi dniami w domu. Wracając z kina z jedną z przyjaciółek, zauważa mężczyzn podobnych do tych, którzy rok wcześniej chcieli ją zaatakować. Zaczynają ją wołać, gdy nagle dziewczyna słyszy w swojej głowie ostrzeżenie od... Edwarda! Wysnuwa wniosek, że jej wybranek pojawiać się będzie w każdej chwili, gdy zobaczy, że ona jest w niebezpieczeństwie. Dlatego też któregoś dnia, widząc zepsute motory na sprzedaż, postanawia je kupić i pojechać do swojego przyjaciela zajmującego się motoryzacją - Jacoba Blacka. Od tej pory spędzają ze sobą każde popołudnie i weekendy, jednak zamiast pozostawać w przyjaźni, jedna ze stron zakochuje się w drugiej. Do czego to zaprowadzi? Jeśli jeszcze nie wiecie, najwyższy czas się dowiedzieć!


plakat filmu zrobiony przez fana


Stephenie Meyer pisze językiem prostym i przyjemnym do czytania. Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej części, bo wiedziałam, że będzie w niej strasznie dużo Jacoba. Jednak pozytywnie się rozczarowałam! Księżyc w nowiu okazał się lepszy od pierwszego tomu sagi! Biorąc pod uwagę pozostałe części, ta stała się moją ulubioną. Chłopiec został pokazany od miłej, przyjaznej strony i polubiłam go bardziej niż nieszczęśliwego wampira, odrzucającego największą miłość swojego życia. Przy zakończeniu nie mogłam ukryć smutku, że czytanie o fantastycznych chwilach Jacoba i Belli dobiegło końca. Mimo że w ekranizacji nigdy nie lubiłam tego bohatera, tak w książce od teraz jestem za nim! Polecam sagę Zmierzch zwłaszcza fanom paranormal romance, do których została ona skierowana.




Miłość jest ślepa. Im mocniej się kogoś kocha, tym bardziej irracjonalnie się postępuje.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Zmierzch







Autor: Stephenie Meyer
Oryginalny tytuł: Twilight
Seria: Zmierzch
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Premiera: 2005
Liczba stron: 416
Ocena: 7/10








Wampiry - zimni, nieczuli krwiopijcy myślący jedynie o przyjemności, jaką czerpią z żerowania na żywych istotach. Znany już na całym świecie Zmierzch przedstawia ich z nieco innej strony. Edward, będący miłością głównej bohaterki, jest jednym z przedstawicieli tego gatunku. Swoim wyglądem potrafi oczarować każdą osobę, której wzrok sięga do miejsca, w którym stoi. Blady siedemnastolatek o przykuwającym spojrzeniu i niebywale pięknych rysach twarzy, jest chodzącym ideałem. Gdyby tego było mało - mieni się w słońcu!

Stephenie Meyer jest osobą, o której nikomu nie trzeba wspominać. W ciągu dwóch lat od wydania sagi Zmierzch, została ona przetłumaczona już na praktycznie każdy istniejący język. Zdobyła miliony fanów (a przeważnie fanek...), których uwiodła nie tylko historia, ale przeważnie sam Edward. Obecnie ciężko jest znaleźć osobę, która nie czytała tej książki. I pomyśleć, że sama jeszcze kilka dni temu nią byłam! Przyznaję, że wpierw obejrzałam dotychczas zekranizowane części (to chyba za mało powiedziane, byłam na ich premierach!) i uznałam, że przed wpuszczeniem do kin ostatniej części, powinnam zapoznać się z wersją książkową. Pomimo licznych słabych opinii i wyśmiewana się z tej sagi - nie żałuję, że tak postąpiłam.
Autorkę książki można również kojarzyć z innej, nieco odbiegającej od tej sagi, pozycji. Jest nią Intruz, którego ekranizacja planowana jest w najbliższej przyszłości.

Deszcz, wilgoć i zachmurzone niebo to trzy rzeczy, których Bella Swan wprost nienawidzi. Niestety jest zmuszona przeprowadzić się do swego ojca, zamieszkującego niewielki domek w Forks - małą mieścinę, w której każdy dzień rozpoczyna się od porządnej pluchy. Dziewczyna przyzwyczajona do ciepłego klimatu, stara się odnaleźć w nowym miejscu. Pomimo wielu obaw dotyczących szkoły, strachu przed byciem odludkiem, jak to bywało po części w rodzimym mieście, już pierwszego dnia zostaje miło przyjęta przez pozostałych uczniów miejscowej szkoły, do której została zapisana.

Będąc w stołówce, zauważa piątkę tajemniczo, lecz rewelacyjnie wyglądających ludzi. Wśród nich znajduje się chłopiec o miedzianych włosach, który od razu wpada jej w oko. Nie przykładając się zbytnio do prześwietlenia osób, które mu towarzyszą, zauważa, że znajduje się tam jeszcze dwóch mężczyzn oraz dwie kobiety. Łączy ich jedno - wyglądają wprost nierealnie. Wyciągając informacje od nowej koleżanki, Bella dowiaduje się, że nie mają w szkole wielu znajomych. Ściślej mówiąc - nie utrzymują kontaktu z nikim konkretnym. A nazwisko ich - Cullenowie...

Mimo tego, że z początku dziewczynie wydawało się, że Edward nie jest nią kompletnie zainteresowany, w końcu okazało się, że jest zupełnie inaczej i koniec końców - stali się parą. Co najbardziej szokujące, gdy sympatia wyjawiła jej sekret dotyczący istoty, jaką jest, Bella nawet się nie przestraszyła. Będąc ślepo zapatrzona w mężczyznę swoich marzeń, nie zwracała uwagi na to, że do jego największych marzeń należy wyssanie z niej życia. Fakt, że obserwował ją każdej nocy, gdy spała, również puściła mimo uszu. Wychodząc na spotkanie wampirzej rodziny, zamiast martwić się o to, czy kiedykolwiek ujrzy jeszcze światło, denerwowała się możliwym brakiem akceptacji lub nienawiścią, jaką zaczęliby do niej żywić najbliżsi Edwarda, odkrywając jaka z niej zwyczajna, niczym nie wyróżniająca się śmiertelniczka.

W drugiej połowie powieści, akcja nabiera tempa. Trójka wampirów przejeżdżających przez Forks, wyczuła Bellę i zaczęła węszyć. Chłopak potencjalnej ofiary, starając się ją obronić, wysłał ją w podróż z dwójką swojego rodzeństwa, które miało zapewnić jej bezpieczeństwo. Jednak, aby dowiedzieć się jak zakończy się ta historia, polecam przeczytać książkę tym, którzy jeszcze nie mieli z nią do czynienia.

Zmierzch z pewnością nie jest ambitną lekturą, która dawałaby czytelnikowi do myślenia. Wręcz przeciwnie - można byłoby określić ją jako lekką, która idealnie nadałaby się do poduszki... o ile lubi się leżeć w łóżku jeszcze długo przed zaśnięciem ;) Podejrzewam, że gdybym przeczytała tę książkę przed jej filmową premierą, to na pewno stałaby się jedną z moich ulubionych. Czyta się ją dość przyjemnie, choć czasem zdarza się coś niezrozumiałego (dziwny odcień ochry, ciemniejszy od kajmaku). Cieszę się, że autorka nie wlepiła tu marek różnych produktów, jak to ostatnimi czasy często zdarza się czytać w popularnych, młodzieżowych książkach. Przyznaję, że często śmiałam się w głos z sarkastycznych odpowiedzi Edwarda lub niezdarnych wyznań Belli. Czas spędzony z tą lekturą nie uważam za zmarnowany. Co więcej - polecę ją mało wymagającym, zwłaszcza młodym czytelnikom, o ile ci Zmierzchu jeszcze nie mieli w swoich rękach :)

Nie przejmuj się. - szepnął mi do ucha. - Gdybym mógł śnić, śniłbym tylko o tobie. I nie wstydziłbym się tego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...