Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans/dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans/dramat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 maja 2013

Fragment "Papierowych miast"



Premiera: 5.06.2013
Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.
Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka  wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy.

Fragment książki
(...)

Był piąty maja, ale równie dobrze mógł to być każdy inny dzień. Moje dni nacechowane były
przyjemną identycznością. Zawsze to lubiłem: lubiłem rutynę. Lubiłem czuć się znudzony. Nie chciałem tego, ale to lubiłem. A zatem piąty maja mógł być dniem jak każdy inny – aż do chwili tuż przed północą, kiedy Margo Roth Spiegelman otworzyła niezabezpieczone siatką okno mojej
sypialni po raz pierwszy, odkąd przed dziewięciu laty kazała mi je zamknąć.

2.
Obróciłem się na dźwięk otwieranego okna i ujrzałem wpatrujące się we mnie niebieskie oczy Margo. Z początku widziałem wyłącznie jej oczy, jednak kiedy mój wzrok przywykł do ciemności, zauważyłem, że Margo ma twarz pomalowaną czarną farbą, a na głowie czarny kaptur.
– Uprawiasz cyberseks?
– Czatuję z Benem Starlingiem.
– To nie jest odpowiedź na moje pytanie, zboku.
Roześmiawszy się z zakłopotaniem, podszedłem do okna i uklęknąłem. Moja twarz znajdowała się teraz kilkanaście centymetrów od jej twarzy. Nie miałem pojęcia, dlaczego Margo tu była, pod moim oknem, w tym stroju.
– Czemu zawdzięczam tę przyjemność? – zapytałem.
Margo i ja nadal byliśmy w koleżeńskich stosunkach, jak sądzę, jednak nie była to komitywa w rodzaju: spotkajmy się w środku nocy z twarzami pomalowanymi czarną farbą. Do tego typu akcji z pewnością miała przyjaciół. Ja zaś nie należałem do ich grona.
– Potrzebny mi twój samochód – wyjaśniła.
– Nie mam samochodu – wyznałem, poruszając tym samym dość drażliwą dla mnie kwestię.
– No to potrzebny mi samochód twojej mamy.
– Masz własny samochód – zauważyłem.
Margo wydęła policzki i westchnęła.
– Zgadza się, ale problem w tym, że rodzice zabrali kluczyki do mojego samochodu i zamknęli je w sejfie, który włożyli pod swoje łóżko, a w ich pokoju śpi Myrna Mountweazel. – To był pies Margo. – A Myrna Mountweazel dostaje cholernego świra, kiedy tylko znajdę się w jej polu widzenia. Jasne, że mogłabym się wślizgnąć do środka, wykraść ten sejf, rozbić go, zabrać kluczyki i odjechać, ale prawda jest taka, że zwyczajnie szkoda zachodu, bo Myrna Mountweazel zacznie szczekać jak opętana, jeśli choćby lekko uchylę drzwi. Więc jak już mówiłam, potrzebny mi
samochód. No i ty musisz prowadzić, bo mam jedenaście spraw do załatwienia dzisiejszej nocy, a co najmniej pięć z nich wymaga kierowcy w pełnej gotowości do ucieczki.
Kiedy przestawałem skupiać wzrok, Margo stawała się samymi oczami, unoszącymi się w eterze. Ale kiedy ponownie koncentrowałem na niej spojrzenie, mogłem rozróżnić kontury twarzy i jeszcze mokrą farbę na skórze. Kości policzkowe Margo tworzyły wraz z brodą trójkątny kształt, a czarne jak smoła wargi układały się w ledwo zauważalny uśmiech.
– Jakieś przestępstwa? – zapytałem.
– Hmm – westchnęła. – Przypomnij mi, czy włamanie z wtargnięciem to przestępstwo.
– Nie – odpowiedziałem stanowczo.
– Nie, to nie jest przestępstwo, pomożesz mi?
– Nie, nie pomogę ci. Nie możesz zwerbować którejś ze swoich służek, żeby cię woziły?
Lacey i/lub Becca zawsze były na każde jej skinienie.
– Ściśle rzecz biorąc, one są częścią problemu – powiedziała Margo.
– Co to za problem?
– Jest jedenaście problemów – odparła nieco zniecierpliwiona.
– Żadnych przestępstw – zaznaczyłem.
– Przysięgam na Boga, że nikt nie będzie ci kazał popełniać przestępstwa.
W tym momencie zapaliły się wszystkie światła wokół domu Margo. Jednym błyskawicznym ruchem wykonała salto przez moje okno i przetoczyła się pod moje łóżko. Kilka sekund później na ganku stanął jej ojciec.
– Margo! – krzyknął. – Widziałem cię!
Spod mojego łóżka dobiegło mnie stłumione „Chryste!”. Margo wyskoczyła spod łóżka, wyprostowała się, podeszła do okna i odkrzyknęła:
– Wyluzuj, tato! Ja tylko usiłuję pogadać trochę z Quentinem. Zawsze mi powtarzasz, jak wspaniały mógłby mieć na mnie wpływ i w ogóle.
– Więc tylko ucinasz sobie pogawędkę z Quentinem?
– Tak.
– To dlaczego masz twarz pomalowaną na czarno?
Margo zawahała się tylko przez moment.
– Tato, odpowiedź na to pytanie wymagałaby wielogodzinnego opisu wcześniejszych wydarzeń, a wiem, że jesteś prawdopodobnie bardzo zmęczony, więc może wróć do…
– Do domu! – zagrzmiał. – W tej chwili!
Margo chwyciła mnie z koszulę, szepcząc mi do ucha: „Za minutę będę z powrotem”, a potem wyszła przez okno.

Gdy tylko wyszła, zabrałem z biurka kluczyki do samochodu. Kluczyki są moje, samochód pechowo nie. Na szesnaste urodziny rodzice wręczyli mi bardzo mały prezent, a ja wiedziałem już w chwili, kiedy mi go dawali, że to kluczyki do samochodu, i niemal się posikałem, bo stale mi powtarzali, że nie stać ich na sprezentowanie mi samochodu. Jednak kiedy wręczali mi to maleńkie, zawinięte w ozdobny papier pudełko, zrozumiałem, że przez cały ten czas mnie zwodzili i że jednak dostanę samochód. Rozerwałem papier i otworzyłem pudełeczko. Rzeczywiście znajdowały się w nim kluczyki. Przy bliższym oglądzie okazało się jednak, że znajdowały się w nim kluczyki do chryslera. Kluczyki do minivana Chryslera. Do tego samego minivana Chryslera, którego właścicielem była moja matka.
– Mój prezent to kluczyki do twojego samochodu? – zapytałem mamę.
– Tom – zwróciła się do taty – mówiłam ci, że będzie sobie robił nadzieje.
– Och, nie zrzucaj winy na mnie – bronił się tata. – Ty po prostu sublimujesz swoją frustrację z powodu moich zarobków.
– Czy ta błyskawiczna analiza nie jest aby odrobinę pasywno-agresywna? – zripostowała mama.
– Czy retoryczne oskarżenia o pasywną agresję nie są w swej naturze pasywno-agresywne? – odparował tata i kontynuowali tę wymianę zdań jeszcze przez dobrą chwilę.
Krótko mówiąc, sytuacja przedstawiała się następująco: miałem dostęp do tego cudu na kółkach, jakim jest najnowszy model minivana Chryslera, wyjąwszy czas, w którym jeździła nim mama. A ponieważ jeździła nim codziennie do pracy, mogłem korzystać z samochodu wyłącznie w weekendy. No, w weekendy i w środku głuchej nocy.
Powrót do mojego okna zajął Margo tylko trochę dłużej niż obiecaną minutę. A mimo to pod jej nieobecność zdążyłem znowu się zawahać.
– Jutro jest szkoła – przypomniałem jej.
– Tak, wiem – odparła Margo. – Jutro jest szkoła i pojutrze też, a rozmyślanie nad tym zbyt długo może doprowadzić dziewczynę do szału. Więc zgoda, jest środek tygodnia. Właśnie dlatego musimy już iść, żeby do rana wrócić.
– No nie wiem.
– Q – powiedziała – Q. Kochanie. Od jak dawna jesteśmy bliskimi przyjaciółmi?
– Nie jesteśmy przyjaciółmi. Jesteśmy sąsiadami.
– Chryste, Q. Czy nie jestem dla ciebie miła? Czy nie nakazuję czeredzie moich pachołków, żeby dobrze cię traktowali w szkole?
– Mhm – odmruknąłem z powątpiewaniem, choć szczerze mówiąc, zawsze podejrzewałem, że to właśnie Margo powstrzymywała Chucka Parsona i jemu podobnych przed znęcaniem się nad nami.
Zamrugała. Nawet powieki pomalowała sobie na czarno.
– Q – ponagliła – musimy iść.

Więc poszedłem. Wyślizgnąłem się oknem i z pochylonymi głowami pobiegliśmy wzdłuż ściany mojego domu, aż dopadliśmy drzwi minivana. Margo szepnęła, żebym nie zamykał drzwi – za dużo hałasu – więc przy otwartych drzwiach wrzuciłem luz i odepchnąłem się stopą od betonu,
pozwalając, by minivan wytoczył się z podjazdu. Powoli przetoczyliśmy się obok kilku domów, zanim włączyłem silnik i światła. Zatrzasnęliśmy drzwi i ruszyłem w niekończące się serpentyny ulic Jefferson Park, którego domy wciąż wyglądały na nowe i plastikowe, niczym wioska z klocków zamieszkana przez dziesiątki tysięcy prawdziwych ludzi.
Margo zaczęła mówić:
– Najgorsze jest to, że tak naprawdę wcale im nie zależy; im się po prostu wydaje, że moje wybryki stawiają ich w złym świetle. Nawet teraz, wiesz, co mi powiedział? Powiedział: „Nie obchodzi mnie, jeśli schrzanisz swoje życie, ale nie ośmieszaj nas przed Jacobsenami – to nasi przyjaciele”. Żałosne. Nawet nie masz pojęcia, jak utrudnili mi wydostanie się z tego cholernego domu. Kojarzysz, jak ci w filmach o ucieczce z więzienia wkładają zwinięte ubrania pod koc, żeby wyglądało, że ktoś tam leży? – Skinąłem głową. – No, a moja mama umieściła w moim pokoju przeklętą elektroniczną nianię, żeby przez całą noc mogła słyszeć, jak oddycham podczas snu. Musiałam więc zapłacić Ruthie pięć dolców, żeby spała w moim pokoju, a zwinięte ubrania włożyłam do łóżka w jej pokoju. – Ruthie to młodsza siostra Margo. – Teraz to pieprzona
mission impossible. Kiedyś mogłam się wymknąć jak normalna amerykańska dziewczyna – zwyczajnie wyjść przez okno i zeskoczyć z dachu. Ale, Boże, teraz to jak życie w faszystowskiej dyktaturze.
– Zamierzasz powiedzieć mi, dokąd jedziemy?
– Dobra, najpierw jedziemy do Publixu. Z powodów, które wyjaśnię później, chcę, żebyś zrobił dla mnie małe zakupy. A potem do Wal-Martu.
– Czyli co, wybieramy się na wielką objazdową wyprawę po wszystkich placówkach handlowych środkowej Florydy? – zapytałem.
– Dziś w nocy, kochanie, będziemy naprawiać wiele złego. A także popsujemy trochę dobrego. Ostatni będą pierwszymi; a pierwsi ostatnimi; pokorni posiądą trochę ziemi. Jednak zanim radykalnie zmienimy oblicze świata, musimy pójść na zakupy.
Wkrótce zajechałem pod Publix i zaparkowałem na niemal całkowicie pustym parkingu.
– Słuchaj – rzuciła – ile masz przy sobie pieniędzy?
– Zero dolarów i zero centów – odparłem. Wyłączywszy zapłon, obróciłem się w jej stronę. Margo wcisnęła rękę do kieszeni obcisłych, ciemnych dżinsów i wyciągnęła kilka studolarowych banknotów.
– Na szczęście dobry Bóg nam pobłogosławił – oznajmiła.
– Co to, u diabła?
– Pieniądze na bat micwę, psia mać. Rodzice nie dali mi dostępu do konta, ale znam ich hasło, bo do wszystkiego używają „myrnamountw3az3l”. To sobie wypłaciłam.
Usiłowałem nie dać po sobie poznać ogarniającego mnie podziwu, lecz ona dostrzegła, jak na nią patrzę, i uśmiechnęła się do mnie znacząco.
– Krótko mówiąc – dodała – to będzie najlepsza noc w twoim życiu.


Już wkrótce w księgarniach!


niedziela, 19 maja 2013

Wielki Gatsby

Bardzo przykro jest spojrzeć nagle cudzymi oczami na to, do czego już zdążyliśmy się przystosować.

Pogoń za karierą i pieniądzem w obecnych czasach nie jest niczym nowym, choć obieranie tych ścieżek zaczęło rozwijać się najgwałtowniej w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Podczas gdy w Polsce był to czas świętowania wyczekiwanego odzyskania niepodległości, amerykańskie zabawy wyglądały nieco inaczej. Na ważne przyjęcia panie ubierały najpiękniejsze sukienki, a na ich ciele nie brakowało drogocennych kamieni. Panowie natomiast, odetchnąwszy po służbie na wojnie, zaczęli zajmować się biznesem. Lata 20. XX wieku w Ameryce, w przeciwieństwie do Europy, wyglądały dość bogato - niestety nie pod względem mentalności ówczesnych ludzi, których sposób myślenia obecnie można byłoby uznać za płytki. Zatem... czy aby na pewno chciałbyś żyć w  czasach, w których najważniejsza jest powierzchowność? Och, zaraz! Przecież to właśnie w nich teraz żyjesz!

Nick Carraway, od niedawna mieszkaniec Nowego Jorku, postanawia spróbować swoich sił w zawodzie maklera, lecz za każdym razem, gdy stoi u progu swego domu, nie może zdusić w sobie zaciekawienia wywołanego wspaniałym wyglądem posiadłości swojego sąsiada, niejakiego Jaya Gatsby'ego. Mężczyzna, podobnie jak pozostali mieszkańcy tego miasta, nie ma pojęcia, kim naprawdę jest ten niewątpliwie ważny człowiek. Co rusz słyszy jego nazwisko wplecione w przeróżne historie, które rzekomo mówią prawdę o jego życiu. Dowiaduje się jej jednak dopiero podczas pierwszego z wystawnych przyjęć organizowanych przez samego Gatsby'ego, na które zostaje zaproszony. Nick wkrótce staje się jego przyjacielem. Niestety zbliżyli się do siebie nie bez powodu...

Francis Scott Fitzgerald, nazywany również kronikarzem epoki jazzu i reprezentantem straconego pokolenia pisarzy amerykańskich, żył i tworzył w pierwszej połowie XX wieku. W swojej prozie poruszał tematy moralności, opisywał także wiele sytuacji, jakie miały miejsce tuż po zakończeniu I wojny światowej, w której podobnie do swoich kolegów po fachu, uczestniczył. Wielki Gatsby często nazywany jest częściowo autobiograficzną powieścią autora, który podobnie do tytułowego bohatera, wiódł bujne życie towarzyskie. Zelda, żona pisarza, stawała się inspiracją do wielu żeńskich postaci, występujących w powieściach autora, lecz czy jej cechy znalazły się również w tej?

Powieść ta jest zbiorem wciąż aktualnych morałów. Niewątpliwie jest to pozycja, która nie jednemu z nas uświadomi, czym może się skończyć przekładanie kariery nad takie wartości jak miłość czy rodzina. Z pewnością też nauczy czytelnika o wartości prawdziwej, niezakłamanej przyjaźni, jakiej nie każdy miał okazję zaznać. Wielki Gatsby jest bowiem opowieścią o życiowej przegranej - zarówno w miłości, przyjaźni, jak i w karierze. Tytułowy bohater osiągał swój sukces małym kroczkami, aby później wznieść się na sam szczyt i być na językach każdego nowojorczyka. Będąc jeszcze chłopcem, zakochał w kobiecie, z którą nie mógł spędzić życia, nie mając grosza przy duszy. Tuż po wojnie nie miał pieniędzy nawet na zakup najzwyklejszego, codziennego ubrania i prawdopodobnie jeśli nie zaimponowałby nikomu częściowo odbytymi studiami na Oxfordzie, żyłby w biedzie przez długie lata. Gdy tylko zdobył pieniądze, o których marzył i mógł pozwolić sobie na palenie cygar w swym wielkim domostwie, zrozumiał, że nareszcie nadszedł czas na odzyskanie miłości swojego życia. Do tego celu postanowił wykorzystać kuzyna kobiety, z którym szybko się zaprzyjaźnił. Wkrótce jednak przekonał się, że przez minione lata żył jedynie własnymi wyobrażeniami o ukochanej, zapominając przy tym o jej prawdziwym obliczu. Kiedy i o tym zdążył się przekonać, został porzucony nawet przez rzekomych przyjaciół...

Dojrzały, doświadczony literacko język, jakim posługuje się autor w tej powieści, na pewno zachwyci antyfanów młodzieżówek, które zazwyczaj wyróżniają się przeciwieństwem tych cech. Myśli pisarza, które tak umiejętnie ubierał w słowa, są jednym z niestety niewielu plusów tej książki. Mimo że oczywiście jest godna polecenia i każdy człowiek, niezależnie od tego, czy interesuje się literaturą, powinien ją przeczytać, nie jest fenomenem, jakiego się spodziewałam. Słysząc wychwalające opinie fanów Fitzgeralda, nie mogłam doczekać się przeczytania tego tytułu. Pech chciał, że spotkałam się z rozczarowaniem. Czasem zdarza się, że książki mają to coś, jednak w Wielkim Gatsbym nie mogę się tego doszukać. Rozkładając powieść na poszczególne elementy, nie widzę w niej niczego złego - począwszy od czasu i miejsca akcji, których lepiej nie mogłam sobie wymarzyć, poprzez cudowny język, aż do idealnie wykreowanych bohaterów, oddających klimat okresu międzywojennego. Jednak składając to w całość, nie mogę doszukać się już tak wielu zalet tej pozycji. Myślę jednak, że fani klasyki literatury nie będą zawiedzeni!


Ocena: 5/10
Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Juventum.pl i księgarni dobreksiazki.pl!

sobota, 30 marca 2013

Nowe oblicze Greya



Autor: E. L. James
Oryginalny tytuł: Fifty Shades Freed
Seria: Pięćdziesiąt odcieni [tom 3]
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 688
Premiera: 9 stycznia 2013

Wszystko, co należy do mnie, jest teraz twoje. Oddaję ci siebie, swą duszę i miłość, od teraz aż do końca naszych dni.



Gdy po kilku tygodniach znajomości Szary wyskoczył z oświadczynami, Ana była tak zaskoczona, że sama nie wyobraża sobie lepszej reakcji niż wyśmianie czegoś tak niedorzecznego. Jednak czy aby na pewno Christian nie był świadom tego, co powiedział? Jak się okazuje, wyznał swoje najskrytsze pragnienia, prosząc niedoszłą Uległą o zostanie jego żoną. Po przemyśleniu sytuacji, Anastasia stwierdza, że niedawno poznany mężczyzna jest tym jedynym, dlatego przystaje na jego propozycję i zgadza się wyjść za mąż. Mimo że nigdy nie myślała o poślubieniu kogokolwiek w tak młodym wieku, teraz zaczyna wierzyć w przeznaczenie. 

Niedługo po zaręczynach młodzi - wraz z pomocą swych rodziców - organizują skromną ceremonię, której są najjaśniejszymi gwiazdami. Niestety nie mają okazji błyszczeć zbyt długo. Christian, podekscytowany swoim skrywanym przed żoną pomysłem, nie może wytrzymać ani chwili dłużej i porywa ją w podróż poślubną już w kilka godzin od rozpoczęcia wesela. Niczego nieświadoma Ana będzie miała okazję zwiedzić nie tylko znaczną część Europy, włączając w to ukochaną Francję i Anglię, którą znała tylko z książek, ale już w trakcie i zaraz po zakończeniu tej przyjemnej wycieczki, kobieta pozna oblicze Greya, którego nie spodziewała się zobaczyć nawet w swych najgorszych koszmarach.


Nowe oblicze Greya jest już trzecim i jednocześnie ostatnim tomem trylogii Pięćdziesiąt odcieni, zamykającym serię Eriki Leonard. Mimo że autorka na ostatniej stronie swej książki spisuje słowa To tyle... Na razie., póki co nikt nie podejrzewa, aby zamierzała kontynuować opowieść o losach z początku niewinnej dziewczyny i zbyt aktywnego seksualnie mężczyzny. Pisarka w swoich dziełach pokazała swemu czytelnikowi dosłownie wszystkie odcienie zachowań człowieka, którego przeszłość wciąż do niego wraca, mimo że ten próbuje z całej siły ją od siebie odepchnąć i nie wiązać z niczym, co go obecnie otacza. Jednocześnie nie pozwala nikomu na ślepą wiarę i zgubne nadzieje, albowiem sama, wierząc w to, że niemal każda osoba może się zmienić, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że pewne nawyki pozostaną w nas na zawsze i nawet, gdy próbujemy schować je w sobie jak najgłębiej, one zawsze, w najmniej odpowiednim momencie, przypomną nam o swojej obecności.

Wracając do treści książki, muszę przyznać, że niesamowicie rozczarował mnie brak dokładnego opisu ślubu państwa Greyów, a właściwie brak jakiegokolwiek opisu. Kończąc lekturę poprzedniej części serii, dowiadujemy się o zaręczynach i spotykamy się z happy endem, jednak rozpoczynając czytanie Nowego oblicza Greya, pierwsze o czym się dowiadujemy, to że Ana spędza zbyt długo czasu wylegując się w południe na plaży. Hej, co mnie to obchodzi! Chcę znać wszystkie szczegóły najważniejszego wydarzenia w ich życiu, a nie to, kiedy z tej dziewczyny stanie się skwarek! ...i tak mogłabym powtarzać aż do połowy książki, która okazała się nudna jak flaki z olejem. Mimo to nie traciłam nadziei i kontynuowałam czytanie, czekając na ciekawszy wątek, który rzeczywiście w końcu się pojawił.

Odrywając się od głównego tematu trylogii o Greyu, jakim niewątpliwie jest seks, autorka postanowiła podejść nas, swoich czytelników, z zupełnie innej strony. Już przy zakończeniu Ciemniejszej strony Greya pozostawiła zapowiedź kryminalnego wątku, który ciekawie rozwinęła w tej części serii. Mimo że owinęła go w typowe dla tego gatunku formy, między innymi porwania, niemal do samego końca pozostawiła nas w niepewności odnośnie tego, co przyniesie przyszłość dla Greyów, a także czy będą żyli długo i szczęśliwie razem, czy może osobno. Przyznaję, że kilka razy naprawdę wzruszyły i poruszyły mnie dialogi między bohaterami. Zdarzyło się, że jednemu z nich miałam ochotę dać nauczkę za to, co zrobił, jednak wkrótce przestało to być aż tak istotne i postanowiłam skupić się na jego dalszym zachowaniu.


Jak wszyscy, łącznie z osobami, które nigdy nie miały bezpośredniego kontaktu z tymi książkami, wiedzą, styl pisania autorki zawsze pozostawiał wiele do życzenia. Lecz czy nie jest to rzeczą, którą da się podszlifować? Potwierdzenie tej tezy z dumą pokazuje nam w swojej najnowszej powieści nie kto inny jak Erika Leonard! Poziom, w jakim utrzymała język zwieńczenia swojej trylogii, okazuje się zadziwiająco... prawidłowy. Oczywiście nie brakuje tu zwrotów w typie wewnętrznej bogini, jednak jest ich zaledwie garstka, co z pewnością ucieszy znaczną część mile i tych nie tak mile nastawionych czytelników.

Jeżeli w tym momencie, po przeczytaniu całej trylogii o niedojrzałym Greyu, ktoś zapytałby mnie, dla kogo jest ta książka, nie jestem pewna, czy potrafiłabym odpowiedzieć. Z całą pewnością nie jest to powieść dla zuchwałych, ale też nie dla osób, których osobowość stanowi ich totalne przeciwieństwo. Biorąc pod uwagę to, że jest to bestsellerowa seria zaliczana do gatunku erotycznych, część osób może być nieco onieśmielona niektórymi odważnymi incydentami, z jakimi mamy styczność w tekście.

Z miłą chęcią poleciłabym te pozycje tym kobietom, które dotychczas nie miały styczności z erotyką pisaną. Sporo nauczą się również te z was, które szukają ciekawych urozmaiceń, które mogłyby wprowadzić w swoim życiu seksualnym. Skoro wydaję rekomendacje książce dzieląc jej odbiorców na płeć, szepnę również kilka słów obecnym tu mężczyznom - nie wierzcie w stereotypy! Wasze żony czy dziewczyny myślą o seksie i chcą go tak samo jak wy, czego ta trylogia jest niezbitym dowodem. Polecam.

Ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję księgarni dobreksiazki.pl!

poniedziałek, 25 marca 2013

Ciemniejsza strona Greya



Autor: E. L. James
Oryginalny tytuł: Fifty Shades Darker
Seria: Pięćdziesiąt odcieni [tom 2]
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 632
Premiera: 2012

Czcza gadanina mnie teraz przerasta. (...) Stałam się samotną wyspą. Spustoszoną wojną ziemią, na której nic nie rośnie i gdzie horyzont jest nagi.


Gdy kilka tygodni temu Anastasia Steel wtargnęła do biura znanego miliardera, jej życie zmieniło się na zawsze. Mimo negatywnych myśli o tym, że nie byłaby wystarczająco dobra dla tak przystojnego i inteligentnego mężczyzny, po krótkim czasie zaczyna wierzyć w siebie. Niestety już na starcie dowiaduje się dziwnych rzeczy o Christianie Greyu, a do najważniejszych z nich należy seksoholizm, bowiem młody bogacz wolne chwile spędza w specjalnym pokoju - oczywiście w towarzystwie atrakcyjnej kobiety, która po podpisaniu odpowiedniej umowy, z chęcią uczestniczy w jego erotycznych zabawach. W żadnym wypadku nie wydają się miłe! Grey wykorzystuje do swoich igraszek nawet bicze, co do których nie mają nic przeciwko Uległe zaczarowane urokiem ich partnera. Jednak nie każdy potrafi się mu oprzeć w taki sposób...

Ana, jako mól książkowy i nieudzielająca się towarzysko osoba, kiedy poznała Greya, nie myślała o tym, że mogłaby wejść z nim w jakąkolwiek zażyłość. Jednak gdy poznaje jego sekret, chce również przeżyć to, co jego poprzednie kobiety. Mimo że Ana jest zwykłą dziewczyną, jak każda - ma swoje potrzeby, które dotąd nie były przez nikogo zaspokajane. Już po kilku spotkaniach z Szarym odkrywa w sobie sprzeczne uczucia i myśli, które można wyszukać w umysłach zakochanych. Co ciekawsze, sama również zauważa, że takowe pojawiają się również u jej partnera, dotąd zamkniętego w sobie człowieka, który to właśnie jej pozwolił na zaśnięcie u jego boku, co jest czynnością, na którą nigdy nie wyrażał zgody.

Jednak jak każde pary, również Anastasia i Christian doświadczyli momentu, w którym ich uczucie zostało wystawione na próbę. Po kilkudniowym rozstaniu dziewczyna zgodziła się na powrót do Greya, jednak na zupełnie innych zasadach. Kiedy wcześniej zobaczyła, że potrafi pomóc mu w otworzeniu się na świat, chce kopać głębiej i dowiedzieć się wszystkiego o jego przeszłości, której nigdy nikomu nie wyjawia. Gdy zaczynają męczyć go dziecięce wspomnienia pojawiające się w koszmarach, ich związek wkracza na inny tor. Mimo że jeszcze kilka tygodni temu najciekawszym punktem dnia było dla nich wspólne spotkanie, podczas którego zamiast stopniowego poznawania się, woleli godzinami uprawiać seks, teraz wszystko uległo zmianie. Dotychczas nikt nie sądził, że w sercu Szarego jest miejsce dla kogokolwiek, jednak gdy widzi się jego spojrzenie, gdy patrzy na Anę, nie sposób się nie wzruszyć. Jak Meister Eckhart niegdyś powiedział: to czas na coś nowego i zaufanie magii początków.


Pięćdziesiąt odcieni już od wielu miesięcy plasuje się na szczytach list bestsellerów na całym świecie. Jest to trylogia z gatunku literatury erotycznej, której autorką jest Erika Leonard. Mimo że jedyne, z czym jej twórczość kojarzy się czytelnikom pierwszej części serii, to nieustanny seks - wcale tak nie jest. Stąd też w tym momencie pragnę ogłosić wszystkim osobom, które miały mieszane uczucia po lekturze Pięćdziesięciu twarzy Greya: nie macie pojęcia, ile dobrego tracicie, kończąc swoją przygodę właśnie na tym tomie!

W drugiej części sagi autorka skupiła się na często smutnej i przykrej przeszłości tytułowego Greya. Jednak czy jest tu pokazana jego ciemniejsza strona? Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Erika rzuca nowe światło na postać uzależnionego od seksu miliardera. Przy zapoznaniu się z tym, czego doświadczył, gdy był jeszcze niczego nieświadomym dzieckiem, czytelnik uświadamia sobie, że sam bohater nie jest niczemu winny, a jego postępowanie i zamknięcie się na wszystko, co piękne, jest uzasadnione i pochodzi tylko z jednej myśli. Nie uważa on bowiem, że jest wart miłości i czegokolwiek, co za nią podąża. Nie spodziewałam się tak ciekawego i wzruszającego rozwinięcia tej historii!

Podczas licznych dyskusji na temat tej trylogii często pojawiały się zgrzyty dotyczące słabego stylu, w jakim był napisany pierwszy tom. Dla rozwiania wątpliwości - w jego kontynuacji widać starania autorki, stąd nie tylko treść jest znacznie piękniejsza, ale i słowa, w jakie jest ubrana, wydają się o wiele dojrzalsze. Niestety z myśli głównej bohaterki nadal nie zostało wykreślone wyrażenie wewnętrzna bogini, jednak pozostałe - ciekawe i te mniej ciekawe - terminy już nie pojawiły się w tej części, za co z pewnością należą się twórczyni brawa. Skoro udało jej się dokonać takiej zmiany w krótkim czasie, nie wiem nawet, co myśleć o kolejnym tomie serii!

Rozwinięcie fanficka Zmierzchu przyniosło pisarce z pewnością wielki zysk, który niestety nie pokrywa się z równie licznymi pozytywnymi opiniami od czytelników i krytyków. Jednak, co jeszcze dziwniejsze, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, zaczytują się we wszystkich trzech tomach pomimo tego, że sami określają go jako beznadziejny. Cóż, według mnie oznacza to nic innego jak skryty zachwyt trylogią, która zapoczątkowała wysyp nowości wydawniczych o tematyce erotycznej na rynku księgarskim. Najwyraźniej niektórzy wolą nie przyznawać się do tego, co im się podoba, ale jeśli mimo to zaczytują się w Greyu, to i tak jestem za!

Ciemniejszą stronę Greya polecę przede wszystkim tym, których zaintrygowały opinie o książce, a także miłośnikom literatury erotycznej, która w tym przypadku przeistoczyła się w ciekawy, ponadczasowy romans. Osoby, które sięgnęły po poprzednią część trylogii i nie pozostały jej obojętne, będą jeszcze bardziej zachwycone przy czytaniu tego tomu. Z całego serca polecam!

Ocena: 9+/10
Za książkę serdecznie dziękuję księgarni dobreksiazki.pl! 

wtorek, 19 marca 2013

Gwiazd naszych wina


Autor: John Green
Oryginalny tytuł: The Fault in Our Stars
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Premiera: luty 2013
Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.

piątek, 25 stycznia 2013

Piecdziesiat twarzy Greya


Autor: E. L. James
Oryginalny tytuł: Fifty Shades of Grey
Seria: Pięćdziesiąt odcieni [tom 1]
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 608
Premiera: 2012


Trzeba pocałować wiele żab, nim trafi się na księcia...

piątek, 21 grudnia 2012

Ostatnia spowiedz. Tom I


Autor: Nina Reichter
Oryginalny tytuł: Letzte Beichte
Seria: Ostatnia spowiedź [tom 1]
Wydawnictwo: Novae Res s.c.
Liczba stron: 380
Premiera: listopad 2012
Czasami w życiu zdarzają się rzeczy, których zupełnie się nie spodziewamy. Zdarzą się, a potem już nic nie jest takie samo. I nie będzie. Na pewno wam też kiedyś coś takiego się zdarzyło. Mnie - ostatnio. Zupełnie przypadkowo na mojej drodze stanął ktoś, kto oświetlił mój dzień niezwykłą iskierką radości.

piątek, 10 sierpnia 2012

Nostalgia anioła







Autor: Alice Sebold
Oryginalny tytuł: The Lovely Bones
Wydawnictwo: Albatros
Premiera: 2002
Liczba stron: 367
Ocena: 10/10








Każdy z nas przeczytał kiedyś książkę, która pozostawiła po sobie pustkę i powód do rozmyślania - czy postępuję dobrze? Czy umiałbym pogodzić się z utratą kogoś, do kogo nie chciałem wyciągnąć ręki na zgodę? Czy będąc niezauważanym w swoim środowisku, moja śmierć wywarłaby wrażenie na kimkolwiek? Na te pytania czytelnik Nostalgii anioła odpowie sobie bez trudu.

Susie Salmon to dziewczynka, która w wieku czternastu lat została zgwałcona i zamordowana przez sąsiada. Zdarzenie to miało miejsce zimą 1973 roku, gdy wracając ze szkoły na skróty przez pole kukurydzy, nastolatka została zagadnięta przez pana Harveya, który właśnie zbudował grób dla swojej ofiary, o czym wtedy jeszcze nie wiedziała. Jej szczątki z czasem przechodziły z miejsca na miejsce, przenoszone przez zwierzęta bądź samego mordercę, aby nikt nie odkrył, że ma z tym cokolwiek wspólnego.

Jak każdy z nas w wieku dojrzewania, tak i główna bohaterka przeżywała swoją pierwszą miłość. W jej przypadku była to odwzajemniona sympatia do Raya - czarnoskórego chłopca o ambicjach na studiowanie medycyny oraz dziwacznych rodzicach, którzy mimo pozorów, zawsze byli miłymi, umiejącymi podnieść na duchu ludźmi. Znajdując się w niebie, obserwowała go i marzyła o tym, jak wspaniała byłaby możliwość czucia ciepła jego warg zbliżających się do jej własnych, tak jak stało się to podczas ich pierwszego pocałunku.

Jednak Susie nie zajmowała się jedynie chłopcem, do którego niegdyś była tak bardzo przywiązana. Patrząc z góry, obserwowała także policjantów zajmujących się śledztwem, znajomych ze szkoły oraz, co najważniejsze, swoich bliskich. Salmonowie do czasu tragedii byli idealnym przykładem ciepłej, kochającej się rodziny. Przytulny dom wraz z rodzicami zamieszkiwała trójka dzieci. Najstarsza z nich była Susie, rok później urodziła się Lindsey, a kilka lat po tym wydarzeniu - Buckley. Tuż po zaginięciu dziewczynki, atmosfera w domu zaczynała się stopniowo oziębiać, członkowie rodziny oddalali się do siebie z każdym dniem coraz bardziej, aż w końcu każdy z nich był jedynie jednostką, która nie jest przynależna do niczego.

W przypadku wielu powieści, główny bohater nie do końca podoba się czytelnikowi. Zdarza się, że jest samolubny, egoistyczny, próżny bądź pyszny. Susie Salmon, będąca anielską postacią, występującą w tej książce, oczarowała mnie od pierwszej strony. Nie ukrywam, że do tej pory żadna postać, mająca tyle wspólnego z akcją całej powieści, nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia. Autorka opowiada całą historię morderstwa, umieszczając ofiarę na miejscu osoby opisującej wszystkie zdarzenia, mówiącej otwarcie o swoich odczuciach, myślach i trapieniach, co o dziwo okazało się dobrym pomysłem. Lekkie pióro to z pewnością jedna z największych zalet, jakie Alice Sebold posiada. Potrafi sprawić, że wszystkie emocje przelane na kartki, parują w stronę czytelnika i nie pozwalają pozostać obojętnym przy przykrych scenach. Gdy zaczyna robić się nudno, otrzymujemy kolejną dawkę dynamicznej akcji, która zabija myśl o tym, aby zrobić sobie przerwę od czytania choć na chwilkę.

Czekałam na tę książkę niemal dwa lata i gdy w końcu zauważyłam, że jest dostępna, wyrwałam ją z bibliotecznej półki i pospiesznie zabrałam się do czytania. Nie jest to wakacyjna, lekka lektura, którą można czytać do poduszki. Wymaga zastanowienia nad samym sobą i sposobem, w jaki obchodzimy się z innymi ludźmi. Polecę ją każdej osobie, która uważa, że dojrzała do tego, aby wprowadzić pewne zmiany w swoim życiu, a z pewnością przybędzie ich co najmniej kilka.

Nie chciałam już za nimi tęsknić i nie pragnęłam, żeby oni tęsknili za mną. Chociaż tęskniłam. Chociaż oni tęsknili. Zawsze.

niedziela, 15 lipca 2012

Portret Doriana Graya






Autor: Oscar Wilde
Oryginalny tytuł: The Picture of Dorian Gray
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 304
Premiera: 1890
Ocena: 5/10







Tytułowy bohater to młodzieniec o niesamowitej urodzie. Dzięki zniewalającemu wyglądowi przyciąga wzrok rzeszy ludzi, a w miejscu, w którym zamieszkuje aż roi się od osób, które byłyby w stanie oddać wszystko, aby móc stać się takimi jak on. Gdy otrzymuje spory majątek, sam musi wejść w strefę ludzi z wyższych sfer. Na jednym z przyjęć, na które zaczął chadzać, spotyka malarza zafascynowanego jego urodą, który wręcz prosi, aby ten dał mu się namalować. Młody mężczyzna bez większych oporów pozuje do portretu, a gdy Bazyli postanawia pokazać swe dzieło modelowi, zachwycony własnym urokiem Dorian wypowiada życzenie - mógłby zaprzedać własną duszę w zamian za wieczną młodość. Uważaj o co prosisz, bo może się to spełnić...

Bogacz zauważa, że wraz z biegiem czasu obraz zaczyna ulegać zmianie. Nieskazitelna twarz przestaje wyglądać już tak dobrze jak przed laty. Jednak zmiany nie zachodzą jedynie na zewnątrz, ale i wewnątrz Graya. Jego osobowość ulega zatraceniu, w końcu sam odkrywa jak bardzo zmienił się od czasu namalowania portretu. Zaczyna wykazywać mordercze skłonności, jest obojętny na ludzkie uczucia, obce jest mu okazywanie jakichkolwiek emocji. Kochał i nienawidził, uwielbiał i odrzucał. To wszystko kumulowało się, aż w końcu czas przyszedł na tragiczne zdarzenia. Jakie? Tego musicie dowiedzieć się sami!

"Lord Paradoks" w jednej ze swych pierwszych powieści opowiedział historię o każdym z nas. W nieco ponad trzystu stronach zawarł morał, który dla znacznej większości czytelników ukazuje się chwilę po przeczytaniu tej książki. Z dobrym rezultatem udało mu się uzmysłowić czytającemu, że zło czyha na nas z każdej strony, w naszym życiu aż roi się od pokus, którym nie powinniśmy się opierać oraz - co najważniejsze - nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Nie wszystko złoto, co się świeci. Pozornie szczęśliwy człowiek z wieloma zerami na końcu stanu konta bankowego może nigdy nie osiągnąć prawdziwego szczęścia, jeśli nie otworzy się na inne doznania. Pielęgnując jedno, powinniśmy również dbać o drugie, bo nic nie trwa wiecznie - uroda przeminie, jednak rozum nie wyparuje.

Przestarzałe słownictwo może sprawiać wiele kłopotów przy czytaniu tej książki. Określenia obcojęzyczne - mimo że w większości wyjaśnione - również nie są zbyt dobrym umilaczem lektury. Historia z pozoru intrygująca, początkowo i końcowo zaskakująca, nie jest całkowicie porywająca. Wiele razy wręcz nudzi. "Portret Doriana Graya" to zbiór mądrych sentencji, które często pobudzają do intensywniejszego myślenia. Przeczytałam tę książkę zachęcona wysokimi ocenami czytelników. Tytuł ten pojawiał się dość często na portalach literackich, więc uznałam, że jest to pozycja obowiązkowa. Jednak... nie jest.

W stosunkach z człowiekiem los nigdy nie zamyka swych rachunków.

niedziela, 3 czerwca 2012

P.S. Kocham Cię







Autor: Cecelia Ahern
Oryginalny tytuł: P.S. I love you
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 456
Premiera: 2011
Ocena: 8/10







2004 rok – data przełomowa dla Cecelii Ahern – kobiety, która stała się znaną pisarką w wieku 23 lat. Wtedy to zadebiutowała z książką „P.S. Kocham Cię”, która w mgnieniu oka stała się bestsellerem nie tylko w Irlandii, ale także na całym świecie. Los sprawił, że adaptację tej powieści ujrzałam przed jej przeczytaniem, jednak nie powstrzymało mnie to od „dorwania” się do książki. Wręcz przeciwnie – nie mogłam się doczekać, aż w końcu ją kupię.

Oglądałeś film i zastanawiasz się, czy przejrzenie kilkuset kartek nie będzie stratą czasu? Możesz wierzyć mi na słowo – nie będzie! Jednak… radziłabym ubezpieczyć się w paczkę chusteczek i upewnić się, że przez kilka godzin nikt nie będzie ci przeszkadzać, gdyż nie wyobrażam sobie oderwania się od czegoś tak pięknego choć na chwilkę.


Akcja rozgrywa się w rodzinnym mieście autorki – Dublinie. Właśnie tam mieszka para dwojga ludzi, której jak może się wydawać – jest przeznaczone „żyć długo i szczęśliwie”. Ona – wrażliwa, delikatna, kobieca. W temacie pracy skacze z kwiatka na kwiatek, żadna jej nie zadowala i zmienia ją co kilka miesięcy. On – zabawny, nieco wybuchowy, romantyczny. Oddany przyjaciołom i swej wybrance. Świat zaczyna się walić, gdy lekarz wykrywa u niego guza mózgu. Wtedy to wszystko zaczyna się zmieniać. Żona nie odstępuje męża na krok, najchętniej zostałaby z nim w łóżku do końca życia. Troszczy się o niego, dba… Jednak i to na nic, przeznaczenia nikt nie oszuka. Gdy Gerry umiera, Holly przez długi czas nie może dojść do siebie. Nie potrafi pogodzić się z faktem, że jej bratnia dusza, osoba, na której zawsze mogła polegać, która wysłuchiwała jej narzekań i zmartwień, odeszła. Zaniedbuje się, zapomina o reszcie świata, zamyka się w czterech ścianach i z domu wychodzi tylko do kiosku po słodycze. Jednak człowieka można złamać, ale nie pokonać! W najmniej spodziewanym momencie okazuje się, że Gerry zostawił listy na kolejne dziesięć miesięcy. Zapisuje w nich wiele wskazówek oraz wspomnień, dzięki którym łatwiej jest Holly znieść to, że poza tymi karteczkami papieru i myślami krążącymi po jej głowie, nic po nim już nie zostało.
Powieść czyta się szybko i przyjemnie. Autorka pisze dość rozbudowane zdania, jednakże nie przeszkadza to w czytaniu. Duża ilość epitetów określających uczucia, jakie towarzyszą danej postaci, pomagają czytelnikowi zrozumieć sytuację bohatera. Jako fanka fantastyki mogę powiedzieć, że ta książka była cudowną odskocznią od pozycji, po jakie do tej pory sięgałam. Warto było do niej zajrzeć.


Powieść zawiera wiele porad, o których istnieniu zaczynamy sobie uświadamiać wraz z biegiem czytania książki. Listy, które pisał Gerry oraz postępowanie Holly, jest świetnym poradnikiem dla człowieka, który nie może otrząsnąć się z porażki lub utraty kogoś bliskiego. Jest zbiorem punktów, dzięki którym można wyjść na prostą i zacząć żyć bez oglądania się w przeszłość. Pomocne są też wzmianki o wydarzeniach z życia bohaterów pobocznych – przyjaciół Holly oraz jej rodziny.


Dlatego też, jeśli szukasz wyciskacza łez (nie tylko tych wywołanych smutkiem, ale również tych, które spływają po policzkach przez częste ataki śmiechu!), książki, która wywrze na tobie masę uczuć, bądź nie dajesz sobie rady z sytuacją, z jaką się spotkałeś – ta powieść została napisana dla ciebie!



Zachowaj w pamięci nasze cudowne wspomnienia, ale proszę, nie bój się tworzyć nowych.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...