Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2013

Gwiazd naszych wina


Autor: John Green
Oryginalny tytuł: The Fault in Our Stars
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Premiera: luty 2013
Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.

niedziela, 3 marca 2013

PRZEDPREMIEROWO! Wybrani



Autor: C. J. Daugherty
Oryginalny tytuł: Night School
Seria: Akademia Cimmeria [tom 1]
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 440
Premiera: 6.03.2013

Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają.

sobota, 19 stycznia 2013

Wrózbiarze


Autor: Libba Bray
Oryginalny tytuł: The Diviners
Seria: Wróżbiarze [tom 1]
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 608
Premiera: 2012

- Nadszedł czas. Nadchodzą - powiedział Isaiah, zapadając w sen. Jego ostatnie słowa były cichym szeptem.
- Wróżbiarze.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

John Lennon. Listy



Opracowanie: Hunter Davies
Oryginalny tytuł: The Lennon Letters
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 408
Premiera: 2012

Zwykle tak sobie piszę i zapominam, ale to, co wysyłam pocztą, jest jak mała cząstka mojego prawie ukrytego ja w dłoniach kogoś o mile stąd.

sobota, 1 grudnia 2012

Magiczna gondola


Autor: Eva Völler
Oryginalny tytuł: Die magische Gondel
Cykl wydawniczy: Poza czasem
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 464
Premiera: 2012
Możliwości nie było zbyt wiele. 
Na ile mogłam to ocenić - najwyżej cztery. 
Raz: byłam martwa i znalazłam się w ogniu piekielnym. 
Dwa: ktoś mnie nafaszerował narkotykami. 
Trzy: to jakiś film. Cztery: zwariowałam.

niedziela, 11 listopada 2012

Boski Tarot (książka & karty)



Autor: Ciro Marchetti
Oryginalny tytuł: Legacy of the Divine Tarot
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii           Premiera: 2011
Liczba stron: 320
Liczba kart: 78
Ocena: 10/10




Ciro Marchetti jest wielokrotnie nagradzanym artystą pochodzącym z Wielkiej Brytanii. Studiował sztukę w Londynie, pracował w Europie i południowej Afryce przed zamieszkaniem w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie wówczas założył agencję związaną ze swoimi pracami. Znajdowała się ona w Miami. Ciro pracuje również jako wykładowca, udzielając cennych wskazówek osobom zainteresowanym sztuką. Poza tym zajmuje się samorozwojem i poszerzaniem horyzontów. Skłania się ku projektowaniu i tworzeniu ilustracji na kartach Tarota. Talie, które stworzył już od wielu lat plasują się na szczytach list popularności wśród wielbicieli i miłośników kart. W swoim dorobku ma Pozłacanego Tarota, Tarota Snów, a także Boskiego Tarota, któremu chciałabym poświęcić tę recenzję.


Magia jako taka była obecna w życiu śmiertelników od zarania dziejów. Niemal każdego ciekawiło to, dlaczego pojawił się właśnie na tej planecie, to co zdarzy się w przyszłości, a także jaką misję zostało mu polecone wykonać. W tym celu nasi przodkowie obdarzeni niezwykłymi, nadprzyrodzonymi zdolnościami, postanowili stworzyć coś, co pomogłoby im w odkrywaniu tajemnic wszechświata. Wyposażeni w rozwiniętą intuicję potrafili nie raz przewidzieć to, co miało szansę się zdarzyć. Zaczęło się od drzeworytów. Kolejno po nich przyszedł czas na talie w stylu marsylskim, które zdominowały świat Tarota na kilka wieków. Następnie pojawił się typowy Rider Waite ze swoimi Małymi Arkanami w pełni zilustrowanymi przez Pamelę Coleman Smith na początku XX wieku. Kilka dziesięcioleci później, dzięki Thotowi Aleistera Crowleya, pojawiła się talia zilustrowana przez Friedę Harris. Te klasyczne dzieła były w swoim czasie filarami społeczności zajmującej się Tarotem i całkiem długo, bo do połowy XX wieku, pozostawały jedynymi dostępnymi opcjami. Przez parę ostatnich dziesięcioleci, jednakże, rynek został zalany przez talie Tarota produkowane zarówno przez ważnych wydawców, jak i przez pojedynczych artystów, którzy stworzyli samodzielne projekty. Zalicza się do nich również Ciro Marchetti, który swoją kolejną talię, choć z całą pewnością najlepszą wśród dotychczas przez niego zilustrowanych, postanowił stworzyć inspirując się symboliką Ridera Waite'a.

W odróżnieniu do kart, z jakimi do tej pory się spotykałam, te są zbudowane nieco inaczej. Przede wszystkim nad ilustracją nie znajduje się cyfra, a nazwa, którą dotychczas widywałam u dołu kart w innych taliach. Ciro postanowił poprzez stworzenie własnej talii kart Tarota, opowiedzieć historię, o której do tej pory mało kto mówił. Począwszy od pierwszych kart, czyli Wielkich Arkan, opowieść zaczyna się od Głupca z liczbą zero u dołu. W odróżnieniu od schematu typowego chłopca swawolnie krążącego po wzgórzach z pakunkiem przewieszonym przez ramię, tutaj jest on przedstawiony jako rozpoczęcie podróży, gdy to mężczyzna opatrzony w maskę na swej twarzy, stoi jedną nogą na klepsydrze, która właśnie zaczęła odmierzać czas jego misji. Drugą nogę trzyma w powietrzu, nie zwracając uwagi na to, że ma świat dosłownie u swoich stóp. W ten sposób rozpoczyna długą drogę, na której spotka się zarówno z przyjemnościami, jak i uprzykrzeniami, jednak do samego końca zbiera nowe doświadczenia życiowe, nie zwieszając głowy.

Patrząc jedynie na okładkę książki, zarówno autor, jak i sama talia skutecznie zaczyna swego odbiorcę intrygować. Opowieści dodane przez autora jako krótki wstęp przed dokładnym opisaniem znaczeń każdej z kart, są niezwykle ciekawe i interesujące. Sprawiły, że czytałam całą książkę z przyjemnością, nie mogąc się od niej oderwać. Przyznaję, że po zakończeniu rozdziału z opowieścią, żałowałam iż autor nigdy nie pomyślał o wydaniu tytułu niezwiązanego w żadnym stopniu ze sztuką, a więc tym, czym się obecnie zajmował. Czułam się tak, ponieważ chłonęłam każde słowo Marchettiego z wielką uwagą, nie chcąc pominąć nawet literki. Spodobał mi się zarówno jego lekki styl pisania, jak i sposób, w jaki potrafił przyciągnąć do siebie czytelnika. Dlatego też z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że zawartość książki dołączonej do talii kart, porwała mnie w magiczną sferę niemal tak samo, jak one same. Boski Tarot jest bowiem najpiękniejszym, z jakim się do tej pory spotkałam, a możecie mi uwierzyć, że przez ostatni rok nie zajmowałam się niczym innym tak zachłannie, jak zgłębianiem zasad używania kart Tarota. Talia autorstwa Ciro Marchettiego z pewnością pobudziła moją intuicję i sprawiła, że spojrzałam na świat zupełnie inaczej, niż zwykłam robić to do tej pory. Po wielotygodniowej pracy z tymi kartami przekonałam się, że sprawują się one znacznie lepiej, niż moje poprzednie talie. Teraz, gdy czuję potrzebę zrobienia rozkładu dla siebie bądź swoich bliskich, mam pewność, że zdobędę jasne wskazówki i odpowiedź na wszystko, co mnie tylko zacznie trapić. Z całego serca polecę tę talię zwłaszcza osobom zaawansowanym, które już wcześniej miały kontakt z Tarotem, ale także niedowiarkom, którzy ciągle nie mogą się przekonać do tego, jaką pomocą mogą stać się dla nich karty. Zachęcam do kupienia!

Za książkę oraz talię kart Tarota serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii.

piątek, 26 października 2012

Pocałunek cienia



Autor: Richelle Mead
Oryginalny tytuł: Shadow Kiss
Seria: Akademia Wampirów [tom 3]
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 432
Premiera: 2010
Ocena: 10/10





Sama nie mogę uwierzyć w to, co piszę! To już trzecia książka z serii Akademia Wampirów, która otrzymuje ode mnie najwyższą ocenę. Myślałam, że nic nie przebije pierwszego tomu, lecz po lekturze drugiego przekonałam się, że to możliwe. Otóż trzeci jest jeszcze lepszy od poprzednich! Niewiarygodne, prawda? Rzadko, a właściwie nigdy nie spotkałam się z takim przypadkiem, gdzie sześciotomowa seria byłaby naprawdę tak dobra. Zawsze musi być ten pierwszy raz!

Ze strony na stronę książka staje się coraz bardziej mroczna. Pod tym względem nie idzie jej porównywać z poprzednimi tomami. Na jaw wychodzi wiele tajemnic. Między innymi to, że sprawca porwania Lissy, Wiktor Daszkow, nadal nie dostał wyroku i jego sprawa zostaje odwlekana. Wszyscy potrafimy wyobrazić sobie reakcję przyjaciółek na tę wieść... Choć po minionych wydarzeniach Rose Hathaway stała się rozważniejsza, dojrzalsza i mniej impulsywna, nie umie dostatecznie dobrze ukryć swej wściekłości. Postanawia za wszelką cenę dostać się na proces sądowy przestępcy. Pomaga jej w tym nie kto inny jak... Adrian Iwaszkow! Młodzieniec z całych sił stara się o względy głównej bohaterki, a dzięki wysokiemu stanowisku w hierarchii arystokratów i bogactwie, jakie posiada, może robić co tylko zechce. Dlatego też postanawia pomóc dziewczynie.

Dymitr nie pozostaje obojętny tym zalotom. Stara się ukryć zazdrość i wmawia sobie, że tak będzie najlepiej dla ich obojga z racji zawodu, jaki dane im było przyjąć. Na zajęciach polowych dla przyszłych strażników, głównej bohaterce zamiast przyjaciółki, z którą łączy ją nierozerwalna więź, towarzyszy inny moroj - Christian Ozera, siostrzeniec kobiety występującej w poprzednim tomie, która za największy cel postawiła sobie otrzymanie pozwolenia na używanie magii w walce z wrogami. Ku zdziwieniu Rose i czytelnika, para zaprzyjaźnia się, a dzięki wspólnemu przygotowaniu są gotowi zmierzyć się z najsilniejszymi przeciwnikami - złowrogimi strzygami. Niestety, przez niedopilnowanie bezpieczeństwa w Akademii im. świętego Władimira, dampirzyca wraz z morojem będzie musiała wziąć udział w zaciętej walce, aby ochronić pozostałych uczniów i osoby, które kocha...

Groza zasiana w każdym z rozdziałów Pocałunku cienia jest po prostu wszechobecna. Nie jest to już spokojna, czasem śmieszna seria opowiadająca o życiu frywolnych nastolatków-wampirów. Mimo że nie straciła nic ze swojej świetności, jej charakter nieco się zmienił i jest to widoczne. Dzięki intymnym momentom Rose i Dymitra, możemy oddalić się od nieprzyjemnych wydarzeń i uczuć, jakie towarzyszą uczniom Akademii. Z pewnością ten wątek wywoła uśmiech na twarzy każdego czytelnika, czego z całego serca Wam życzę. Przygotujcie się na zaskakujący finał! Oczywiście POLECAM! :)

Jeśli kogoś kochasz, możesz znaleźć się w dowolnym miejscu, a i tak będziesz niewiarygodnie szczęśliwa. Jeśli nie kochasz, nie zmieni tego najwspanialsze łoże w najbardziej luksusowym hotelu.

wtorek, 23 października 2012

Karty Anielskie autorstwa Doreen Virtue



Autor: Doreen Virtue
Oryginalny tytuł: The Romance Angels Oracle Cards
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii                          Premiera: październik 2012
Liczba stron: 124
Liczba kart: 44
Ocena: 10/10




Dr Doreen Virtue po raz kolejny zadziwia i oczarowuje nas anielską magią zawartą w swoich kartach. Tym razem psycholog zajęła się, jak twierdzi, swoją ulubioną tematyką - miłością. W podręczniku dodanym do talii Anielskie wsparcie w miłości wypowiada się o zamiłowaniu wykonywania karcianych wróżb dotyczących związków. Nawiązuje wtedy kontakt z Romantycznymi Aniołami, które podpowiadają dobre rozwiązanie zarówno jej, jak i osobie, do której nawiązuje przepowiednia. W swojej publikacji uświadamia nas, że dosłownie każdy jest w stanie nawiązać kontakt z tymi stworzeniami. Zapewnia również o tym, że w każdej chwili są gotowe udzielić pomocy każdemu, kto jej potrzebuje.

Dotychczas autorka prezentowała swoim czytelnikom talie, które jedynie w niewielkim stopniu nawiązywały do ważnego tematu uczuć. Teraz jest dumna z możliwości przekazania w nasze ręce kart poświęconym tylko i wyłącznie związkom i miłości, której niewątpliwie każdy z nas potrzebuje. Poszczególne karty zawierają swoją nazwę, oryginalny, piękny rysunek przedstawiający podstawową symbolikę karty oraz krótkie przesłanie tuż pod obrazkiem. Tym razem użytkownik nie nawiązuje kontaktu tylko z jednym aniołem, lecz z całą masą! Wśród nich autorka wyróżnia Archanioła Michała, Archanioła Jofiela, Archanioła Chamuela, Archanioła Rafaela i Archanioła Raguela. Każdy z tych wysłanników jest w mniejszym lub większym stopniu powiązany z główną tematyką tej publikacji, dlatego może najlepiej zrozumieć nasze pragnienia. Każdy z nich jest otwarty na kontakt z ludźmi i nie dzieli ich na rasy czy wiarę, dlatego jestem pewna, że każdy, kto sięgnie po tę talię kart, będzie zachwycony i otrzyma pomoc, której tak pragnie... Serdecznie polecam!



Autor: Doreen Virtue
Oryginalny tytuł: Archangel Michael Oracle Cards
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii      Premiera: 2011
Liczba stron: 120
Liczba kart: 44
Ocena: 9/10




W publikacji, która ukazała się w Polsce w 2011 roku, Dr Doreen Virtue prezentuje nam talię kart Archanioła Michała. Jest to anioł, który zapewnia ochronę i sprawuje władzę nad naszymi osobistymi aniołami stróżami. Losowanie przesłania anielskiego z tych kart jest odpowiednie zwłaszcza dla osób poszukujących własnej drogi w życiu czy wskazówek na rozwiązanie problemu. Przy kontakcie z Archaniołem Michałem, możemy prosić o zesłanie odwagi i siły do zmierzenia się z przeciwnościami losu. Od momentu wypowiedzenia gorliwej modlitwy możemy być pewni, że zawsze będzie nad nami czuwał. Ma on bowiem niezwykłą moc zjawiania się w wielu miejscach o podobnym czasie. Pomaga każdemu, kto o to poprosi. Jest prawą ręką Boga, dlatego zna cel życiowy każdego z nas. Pomoże zwłaszcza tym, którzy nie mogą odnaleźć ścieżki rozwoju i nakieruje ich na dobrą drogę.

Na każdej z kart oprócz ogólnego przesłania i ilustracji, znajduje się modlitwa do Archanioła Michała. Zgodnie z tematyką danej karty, może ona dotyczyć rzeczy, za które dziękujemy, a także rzeczy, których pragniemy. Anioł ten bowiem będzie wiedział najlepiej, co skrywa się w każdym z gorejących serc. Z pewnością nikt w jego towarzystwie nie poczuje się zagubiony, ponieważ sam Michał nigdy nie stara się utrudnić kontaktów z nim ani tym bardziej zrozumienia jego prostych, lecz treściwych przekazów. Polecę tę talię zwłaszcza osobom, którzy sami dokładnie nie wiedzą, czego chcą. Ta publikacja z pewnością Wam pomoże :)



Autor: Doreen Virtue
Oryginalny tytuł: Archangel Raphael Healing Oracle Cards
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii  Premiera: 2010
Liczba stron: 120 stron
Liczba kart: 44
Ocena: 10/10




Archaniołowie sprawują najważniejsze obowiązki w sferze duchowej. Nadzorują pracę aniołów stróżów, których ma każdy z nas, ale także mają swoje własne dziedziny, wokół których pracują najciężej. Archanioł Rafael, któremu Dr Virtue poświęciła oddzielną publikację, sprawuje pieczę nad uzdrawianiem i lecznictwem. Zajmuje się pomocą osobom chorym, smutnym i zagubionym. Pomaga w lepszym leczeniu jak i w powrocie na dawną ścieżkę życia.

Nie zamierzam ukrywać, że spośród wymienionych trzech talii kart anielskich autorstwa Doreen Virtue, ta spodobała mi się najbardziej. Możliwe, że jest to związane z zamiłowaniem do medycyny, jednak wydaje mi się, że mogę zawdzięczać to również nadzwyczaj pięknym i trafnym ilustracjom, dzięki którym nawet bez zaglądania w znaczenie karty, wiem o czym ona mówi i rozumiem dokładnie, co Archanioł Rafael ma mi do powiedzenia. Odczyty są trafne i jasne, zsyłają same pozytywne przepowiednie i rady, do których powinniśmy się stosować. Poprzez to karciane narzędzie, Rafael kontaktuje się z nami i podpowiada, jaką drogę powinniśmy wybrać, aby w końcu wyjść z beznadziejnej sytuacji. Jak najbardziej polecam i zachęcam do zapoznania się zwłaszcza z tą publikacją!

Te talie kart otrzymałam od wydawnictwa Studio Astropsychologii, jednak w żaden sposób nie wpływa to na recenzję.

niedziela, 21 października 2012

1000 najważniejszych słów i zdań dla początkujących - j.angielski FISZKI







Autor: praca zbiorowa
Seria: Fiszki [język angielski]
Wydawnictwo: Edgard
Ocena: 10/10






W dzisiejszych czasach język angielski znany jest choć w niewielkim stopniu niemal każdemu człowiekowi. Odkąd stał się językiem międzynarodowym, w którym można dogadać się w większości krajów, również Polacy postanowili zacząć jego naukę. Od wielu lat język ten figuruje w szkołach jako obowiązkowy, dlatego dzieci mają z nim styczność już od najmłodszych lat. Często zaczynają jego naukę już w latach przedszkolnych, lecz odbywa się to zwykle w formie zabawy i stopniowego poznawania, a nie poważnych kursów. Pewnego typu zabawą połączoną z kursem nauki języka angielskiego są fiszki 1000 najważniejszych słów i zdań skierowane dla początkujących, jednak jak przekonałam się "na własnej skórze", nawet osoby na poziomie średnio-zaawansowanym często nie znają pewnych wyrażeń zawartych w tym zestawie.


Każda z fiszek jest dwustronna. Na jednej ze stron widnieje słowo w języku polskim oraz przykład jego użycia w zdaniu. Na odwrotnej stronie przedstawiony jest ten sam schemat, lecz w języku angielskim. Fiszki są podzielone na 40 grup tematycznych, m.in.: natura, rodzina, podróże, sport, wygląd zewnętrzny, zakupy czy wojsko i wojna. Opakowanie zawiera również trzy kolorowe przegródki, dzięki którym możemy zaznaczyć, ile wyrażeń "Umiem", mam "Do nauki", a ile "Uczę się". Dodatkowo dostajemy 20 czystych fiszek, które sami możemy uzupełnić w słówka, których nie możemy zapamiętać.

Osobiście uważam, że nauka języków obcych poprzez fiszki jest jedną z najlepszych i najskuteczniejszych metod. Pomimo że te są skierowane dla początkujących, to i osoba, która uczy się języka angielskiego od wielu lat, na pewno coś z tego wyniesie. Kartoników jest niewyobrażalnie dużo i z pewnością każdemu zapoznanie się z nimi zajmie długi okres czasu - tak jak to było w moim przypadku. Jednak dzięki nauce poprzez fiszki wierzę, że potrafię lepiej porozumieć się w tym języku i jak najbardziej polecam je każdemu, kto nie miał lub nawet miał już styczność z językiem angielskim w praktyce :)

Tę książkę dostałam od wydawnictwa Edgard, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją recenzję.

piątek, 19 października 2012

W szponach mrozu





Autor: Richelle Mead
Oryginalny tytuł: Frostbite
Seria: Akademia Wampirów [tom 2]
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 328
Premiera: 2010
Ocena: 10/10






W szponach mrozu to książka będąca kontynuacją wampirzej serii autorstwa Richelle Mead. Mimo że dość często kolejne tomy przeróżnych sag są gorsze od pierwszych części, do tej lektury ta zasada się nie odnosi. Czytelnik wertując kolejne strony nie będzie się nudził, a dzięki niewielkiej objętości 328 stron, będzie mógł przeczytać książkę za jednym zamachem. Jednak czy będzie to świadoma decyzja? Nie sądzę! Albowiem ta część, podobnie do poprzedniego tomu, nie da się nikomu od siebie oderwać!

W świecie wampirów pojawia się coraz więcej ataków na członków rodzin królewskich. Jak się okazuje, co wydaje się dość oczywiste, napastnikami są złowieszcze, pozbawione dusz strzygi, których celem jest wymordowanie każdego arystokraty - jednego po drugim. Informacje o zabójstwach docierają do głównej bohaterki, podczas gdy wraz z mentorem wyrusza na egzamin związany z przyszłym zawodem strażniczki. Dla zwiększenia ochrony dampirów i morojów, władze postanawiają zostawić wszystkich uczniów w szkole Akademii imienia świętego Władimira na okres świąt.

Dzięki wkładom finansowych rodzin z wyższych grup społecznych, młodzieży zostaje to wynagrodzone poprzez wyjazd na narty do ekskluzywnego hotelu w górach. Niestety wraz z uczniami i strażnikami, na wyjazd wypoczynkowy wybiera się również ciocia chłopaka Lissy, przyjaciółki Rose. Kobieta w odróżnieniu od pozostałych morojów uczy się sztuk walki i kwestionuje zasadę mówiącą o zakazie używania magii podczas potyczek z innymi wampirami. Jej przybycie nie spotyka się z aprobatą głównej bohaterki, albowiem morojka żywi pewne uczucia do jej ukochanego, Dymitra Bielikowa. Rose nie próbuje ukrywać zazdrości i wybuchowości, jaką się charakteryzuje, lecz ostatecznie dokonuje poważniejszych wyborów.

W drugim tomie Akademii Wampirów spotykamy się nie tylko z wieloma zawrotami akcji, które aż proszą o szybkie przewracanie kartek, ale i z dojrzałością, która zaczęła się pogłębiać u praktycznie każdego z bohaterów. Mimo impulsywności i tendencji do kłótni, nawet sama Rose Hathaway staje się rozważna, a jej decyzje, mimo że dość odważne, odnoszą coraz lepsze skutki. Główny miłosny wątek pomiędzy bohaterką a jej nauczycielem, zostaje zastąpiony ciągłymi walkami i koniecznością wykazania się swoimi umiejętnościami w walce przeciwko samym strzygom. Znajduje się tu dużo morałów - wśród nich jest między innymi nakaz "najpierw myśl, potem rób". Jak się okazuje, przezorność w tak ciężkich czasach dla krwiopijczej rasy, jest jedną z rzeczy najważniejszych, za których nie przestrzeganie przypłaca się śmiercią najbliższych... Polecam!

Kiedy się kogoś kocha, należy zrobić wszystko, żeby ten ktoś był szczęśliwy.

środa, 17 października 2012

Akademia Wampirów






Autor: Richelle Mead
Oryginalny tytuł: Vampire Academy
Seria: Akademia Wampirów [tom 1]
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 336
Premiera: 2010
Ocena: 10/10







Wertując portale literackie w poszukiwaniu dobrej serii o wampirach, możemy się natknąć na wzmiankę o przeróżnych książkach wydanych przez autorów z każdego zakątka świata. 36-letnia Richelle Mead pochodzi ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, a konkretniej ze stanu Michigan. Pisze artykuły dla New York Times oraz USA Today. Specjalizuje się w powieściach fantastycznych o tematyce wampiryzmu. Są to książki skierowane głównie do młodzieży, lecz i dorośli znajdą tam coś dla siebie - zwłaszcza w serii o sukubach. Wydaje mi się jednak, że większe brawa należą jej się za sześciotomową sagę, na temat której rewelacyjne opinie krążą po całym Internecie...

Lekcje w szkole imienia świętego Władimira są przeprowadzane nocą. Dlaczego? Otóż wampiry dzielimy na trzy rodzaje. Są wśród nich dampiry, moroje i strzygi. Światło słoneczne największą szkodę wyrządza wampirom czystej krwi, które często pochodzą z rodzin królewskich, czyli morojom. Nie przeszkadza ono dampirom, jednak groźne bestie, jakimi są strzygi, z własnych powodów poprzestają polowań za dnia. Jedną z morojów jest przyjaciółka głównej bohaterki, Lissa. Należy do arystokratycznego rodu Dragomirów. W odróżnieniu od większości morojów, nie wykazuje uzdolnień do pracy z którymkolwiek z czterech żywiołów, co prawdopodobnie bardziej martwi osobę, z którą dziewczyna utworzyła mentalną więź. Chodzi tu o Rose Hathaway.

Rose zachowuje się podobnie do większości nastolatek XXI wieku. Jest pyskata, lubi zwracać na siebie uwagę, buntować się i łamać zasady. Ze względu na bezpieczeństwo przyjaciółki, nie zbaczając na konsekwencje, uciekła wraz z dziewczyną poza teren Akademii - do świata ludzi. Po powrocie do szkoły podjęła się dodatkowych treningów i szkolenia, aby w przyszłości zostać strażniczką Lissy. Rolę instruktora i prowadzącego zajęć otrzymuje młody, jednak doświadczony i zdolny mężczyzna, który wkrótce staje się nie tylko ideałem, do jakiego główna bohaterka chciałaby dążyć, ale też miłością jej życia...

Często w literaturze młodzieżowej autorzy starają się na siłę upodobnić język wykreowanych bohaterów do obecnie stosowanego slangu. Jakaż radość ogarnęła mnie, gdy zauważyłam, że w tej książce nic takiego nie występuje! Mimo młodego wieku bohaterów, dialogi jak i same myśli głównej bohaterki, są przedstawione w normalny, całkiem dojrzały sposób, co znacznie ułatwia czytanie i jest tylko jednym z tysiąca plusów. Tematyka wampiryzmu jest przedstawiona dość neutralnie, bez nacisku na to, że wampiry to złe stworzenia, których jedynym pragnieniem jest wyssanie krwi z każdego żyjącego człowieka, natomiast wątek miłosny wcale nie jest jedyną ciekawą rzeczą, która pojawia się w książce. Co prawda jest to jeden z czynników, które zachęcały do przeczytania lektury za jednym zamachem, lecz zaprzeczam insynuacjom, jakoby nic poza tym się nie działo.

Nie chcąc wyjawiać większych szczegółów na temat tej książki, pragnę polecić ją każdemu, kto do tej pory nie miał chęci lub okazji do sięgnięcia po nią. Osobiście żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej, jednak "lepiej później niż wcale" :) Zapewniam, że pochłonie każdego czytelnika na kilka godzin!


Największe rewolucje odbywają się w ciszy i w cieniu.

niedziela, 2 września 2012

Tarot (Robert Lichodziejewski)




Autor: Robert Lichodziejewski
Tytuł: Tarot (78 kart)
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Premiera: 2009
Format: 80 x 134 mm
Ocena: 10/10






Magia była obecna w życiu człowieka od początku jego ewolucji. Właściwości ziół, wróżenie z fusów czy z linii papilarnych nie było obce naszym przodkom. Z czasem takie działania zostały zabronione, a wszystkie czarownice zostały skazane na śmierć. Z tego względu magia stawała się rzeczą tajemną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie i nie każdy śmiertelnik miał do niej dostęp. W dzisiejszych czasach znaczną większość przydatnych informacji możemy pobierać z internetu bądź stosownych książek, których jest już na pęczki.


Karty są jednym z narzędzi służących do otrzymywania wiadomości dotyczących przyszłości. Przydatne są zarówno klasyczne, którymi zwykle gramy w "wojnę", cygańskie, anielskie jak i Tarot, którego temat chciałabym poruszyć. Jest on przez wielu uważany jako narzędzie diabła, dzięki któremu pozyskuje dusze niewinnych śmiertelników. To stwierdzenie NIE JEST prawdą. Karty nie kłamią, a niespełnione wróżby są winą interpretatorów, którzy często nie mają pojęcia o materii, której się dotykają. Tarot nigdy nie pozwoli poznać całkowitej, nieuniknionej prawdy dotyczącej danego człowieka, nie powiadomi o nadchodzącej śmierci, ale ostrzega przed wypadkami. Pomaga podjąć decyzję, zobaczyć jak naprawdę wygląda ta sytuacja okiem obserwatora i drugiej osoby, zrozumieć jakie rezultaty przyniosą nasze działania. W rękach jasnowidza czy choć osoby z dobrze rozwiniętą intuicją, będą niezawodne i nieomylne - takie, jakie dokładnie są.






Robert Lichodziejewski jest mężczyzną, który stworzył ilustracje do tych kart. W swoim dorobku ma również karty runiczne, wychwalane przez wielu wróżbitów. Jednak zauroczona obrazkami, tak prostymi i idealnie dopasowanymi do znaczenia poszczególnych kart, postanowiłam wziąć w swoje ręce Tarota i spróbować swoich sił w interpretacji. Nie spotkałam się z żadnym błędem bądź pomyłką związaną z rysunkami lub podpisami, każda karta jest wykonana wręcz perfekcyjnie. Wydaje mi się, że ta talia została stworzona głównie dla kobiet, z racji tego, że z tyłu możemy zauważyć różowe tło, na którym namalowane są białe kwiaty. Są to karty, które spodobają się zarówno początkującym jak i bardziej zaawansowanym tarocistom. Serdecznie polecam!






Tę talię kart dostałam od wydawnictwa Studio Astropsychologii, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją recenzję.


_________________________________________________________________________________________

Przypominam o KONKURSIE!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Przyrzeczeni



Autor: Beth Fantaskey
Oryginalny tytuł: Jessica's Guide to Dating on the Dark Side
Seria: Jessica [tom 1]
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Premiera: 2011
Liczba stron: 408
Ocena: 10/10




W ostatnich latach wydawnictwa proponują młodym czytelnikom zwłaszcza książki w typie Zmierzchu. Paranormal romance znany jest z prostego przekazu, uznawanego za śmieszny, a wręcz żałosny, bo przedstawia wampiry w dobrym świetle - jako istoty przyjazne, potrafiące kochać, umiejące kontrolować się. Beth Fantaskey, autorka Przyrzeczonych, zrezygnowała z powtarzającego się schematu i postanowiła stworzyć coś innego. Myślę, że właśnie dlatego ta książka nie osiągnęła takiej popularności jak saga autorstwa Stephenie Meyer - mimo poruszenia tematu wampiryzmu, nie była płytka, a wykreowani bohaterowie nie dążyli od początku do tego, żeby stać się krwiopijcami, co stanowi podstawową różnicę w tych lekturach.

Jessicę Packwood, amerykańską nastolatkę, poznajemy rankiem, gdy na przystanku czeka na autobus, którym zwykle dojeżdża do szkoły. Oglądając się za siebie, zauważa groźnie wyglądającego mężczyznę opartego o pień drzewa. Wkrótce zauważa, że nieznajomy obserwuje jej każdy ruch i, co ciekawsze, wypowiada jej dawne imię. Imię, które nadali swej córce biologiczni rodzice, którym nie dane było jej wychować. Anastazja... Dziewczyna tego samego dnia dowiaduje się, że chłopiec w czarnym płaszczu przyjechał z wymiany międzynarodowej i przez dłuższy czas będzie chodził do tego samego liceum, co ona. Próbując przetrawić tę wiadomość, dowiaduje się, że Lucjusz Vladescu jest przedstawicielem potężnego klanu wampirów z Rumunii, co tylko pogarsza jej opinię na temat dziwoląga. Na podstawie paktu zawartego przez dwa wojownicze zbiorowiska krwiopijców, Jessica musi wyjść za Lucjusza, aby wampiry mogły zaznać spokoju. Niedowierzająca i zrozpaczona dziewczyna wypiera się tego, kim jest i odrzuca wszelkie zaloty narzeczonego. Lecz do czasu...

Jak dowiaduje się w podręczniku Dorastanie nieumarłych, który dostała od Luca, wkrótce zauważy zmiany, jakie zachodzą w jej wampirzym ciele. Kły, tak charakterystyczne dla krwiopijców, wybiją się z dziąseł dopiero wtedy, gdy dziewczyna zostanie ugryziona przez wampira. Miejsca, które miały zostać przebite przez dodatkową parę zębów, zaczynają piec i boleć. Dlaczego? Przez zazdrość, która dla Jess jest kompletnie niezrozumiała. Twierdzi, że nie kocha Lucjusza, ale widząc go z inną dziewczyną, ledwo kontroluje swoje zachowanie, aby nie wybuchnąć gniewem. Dowiadując się, że jej - już były - narzeczony postanowił zerwać pakt i stawić czoło karze, jaka go czeka, dziewczyna zostaje w jeszcze większym niebezpieczeństwie i niewiedzy. Do czego ją to zaprowadzi...?

Za polecenie książki dziękuję Cassiel, bez której pewnie bym po nią nie sięgnęła! Przyrzeczeni wciągną do swego świata każdego, kto zacznie czytać tę książkę. Spodoba się zwłaszcza fankom paranormalnych romansów, choć nie radzę liczyć na uroczych wampirów, którzy oszczędziliby każdego człowieka i nawet nie zawahaliby się, aby zatopić zęby w ich szyi. Jednak nie sposób jest zaprzeczyć temu, że Lucjusz oczaruje każdą czytelniczkę zwłaszcza w drugiej części książki, przez którą w większości cały czas szlochałam, martwiąc się o zakończenie :P Polecam!

- Naprawdę byłaś dziś najpiękniejszą istotą, jaką w życiu widziałem - powiedział z czułością. - Kiedy tańczyliśmy... I gdy patrzyłem, jak odchodzisz: z podniesioną głową, nie oglądając się za siebie, a tłum rozstępował się za tobą... Nieważne, gdzie będziesz mieszkać i kogo zdecydujesz się poślubić, Anastazjo. Zawsze będziesz królową. A ja na zawsze zapamiętam twój obraz z tego wieczoru, tak jak zapamiętam ciepło twoich łez na mojej dłoni, gdy płakałaś nade mną po wypadku. To dwa najpiękniejsze prezenty od ciebie, będę je ze sobą nosił do końca swoich dni.


_________________________________________________________________________________________

Przypominam o KONKURSIE!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

PRZEDPREMIEROWO! [geim]






Autor: Anders de la Motte
Oryginalny tytuł: [geim]
Seria: Geim [tom 1]
Wydawnictwo: Czarna Owca
Premiera: 19.09.2012
Liczba stron: 300
Ocena: 10/10








Skandynawskie kryminały zostały okrzyknięte najlepszymi i rzadko inna książka o tej tematyce może z nimi konkurować. [geim] jest debiutancką powieścią szwedzkiego autora, której premiera w Polsce odbędzie się już za niecały miesiąc. Doceniona przez czytelników z innych krajów, sprzedająca się w ogromnych nakładach... Po przeczytaniu tej książki jestem pewna, że zrobi podobną furorę wśród polskich książkowych maniaków!

Henrik Pettersson, nazywany HP, jest zwyczajnym, impulsywnym, leniwym człowiekiem, nie mającym żadnych ambicji, a jedynie parcie na bycie docenionym. Poznajemy go, gdy znajduje telefon komórkowy i wsiada do pociągu. Znudzony życiem, które nigdy nie było usłane różami, po przeczytaniu wiadomości, jaka wyświetliła się na ekranie komórki, zgadza się na wejście do Gry. Polega ona na nagrywaniu filmików podczas wykonywania zadań przydzielonych przez Przywódcę. Pierwszym zadaniem, jakie miał wykonać Henke, było skradnięcie parasola jednemu z mężczyzn znajdujących się w pociągu. Za wykonanie każdej czynności zawodnicy dostawali punkty, które kolejno zostawały zamieniane na gotówkę.

Wszyscy zawodnicy charakteryzowali się tym samym - brak bliskich przyjaciół, celu w życiu i zajęcia, któremu chcieliby się poświęcić. Jednak żaden z nich nie znał drugiego, co wspomagało rywalizację między nimi. Wiele komentarzy i głosów, które dostawali, zostały dodane przez obserwatorów, którzy mieli - jako jedyni - dostęp do strony z rankingiem i nagraniami wszystkich uczestników. Gdy sprawy zaszły za daleko, a HP przestraszył się własnych działań, mimo wewnętrznych wątpliwości i chęci bycia sławnym, postanowił zrezygnować z Gry dla własnego bezpieczeństwa i... bezpieczeństwa siostry, której życie zostało narażone i stała się częścią Gry.

Powieść została napisana z perspektywy Henrika oraz Rebekki - jego siostry. Są zupełnymi przeciwieństwami, jedno przeczy drugiemu w sposobie zachowania czy choćby cechach charakteru. Jednak oboje zostają wciągnięci do świata alternatywnej rzeczywistości, którą ostatecznie pragną zniszczyć. Chętnie zdradziłabym Wam dlaczego nie chcą brać w tym udziału i co zmieniło decyzję HP, ale nie jestem w stanie odebrać nikomu przyjemności z czytania tak dobrej książki. MUSICIE zapoznać się z tą historią sami, a jestem pewna, że Wasze wrażenia choć w części pokryją się z moimi.

Kryminał, z jakim mamy do czynienia, jest jednym z niewielu, które wciągnęły mnie tak, że czułam, jakby czas się zatrzymał. Każdą stronę pochłaniałam w niewiarygodnie szybkim tempie, wręcz nie mogłam się od tego oderwać. Porywająca akcja, która nawet w jednej minucie nie stawała się nudna, zawroty akcji, szokujące zakończenia... Tej książki nie da się nie lubić! Nie mogę doczekać się polskiego wydania kolejnych części trylogii. Z czystym sumieniem wystawiam jej najwyższą z możliwych ocen i zachęcam każdego do zakupu tuż po premierze :)

Nic, czego doświadczyłeś, nie było prawdziwe. Wszystko jest tylko grą, aplikacją w telefonie, w której rzeczywistość przeplata się z iluzją w taki sposób, że prawie nie sposób wytyczyć granice między nimi.


Tę książkę w postaci ebooka dostałam od wydawnictwa Czarna Owca, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją recenzję.


_________________________________________________________________________________________

Przypominam o KONKURSIE!


niedziela, 12 sierpnia 2012

Nefilim







Autor: Thomas Sniegoski
Oryginalny tytuł: The Fallen
Seria: Upadli [tom 1]
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 2003
Liczba stron: 318
Ocena: 10/10







W życiu każdego człowieka już od dziecka, zwłaszcza w rodzinach o wierze chrześcijańskiej, obecny jest temat aniołów. Mówi się o nich jak o opiekunach czuwających nad naszym losem od czasu narodzin aż do ostatniego dnia życia. Zaczęto nazywać ich Aniołami Stróżami, którzy w każdej chwili są w stanie pomóc w trudnych sytuacjach i czuwać w razie ich złego przebiegu. Lecz czy w rzekomym Raju istnieją również inne gatunki aniołów? Te, które będąc wyznaczone do nakierowania rasy ludzkiej na dobrą drogę, ostatecznie zbuntowały się przeciwko samemu Stwórcy?

Sniegoski - amerykański pisarz i scenarzysta komiksowy, pracujący dla takich firm jak Marvel czy DC Comics, stworzył wielotomową serię Upadli nawiązującą do historii wojny pomiędzy Bogiem, a jego posłańcami. Zapoznając się z jej pierwszym tomem, poznajemy osieroconego, pełnoletniego mężczyznę mieszkającego w rodzinie zastępczej wraz z przyrodnim, autystycznym bratem i wiernym, psim towarzyszem, którego kocha całym sercem podobnie jak dziesiątki innych zwierząt, chwilowo zamieszkujących ośrodek, w którym pracuje.

Aaron to samotny, nieśmiały chłopiec, który gdy w końcu zaczął czuć się tak, jakby odnalazł swój kąt na Ziemi, odkrywa budzące się w nim niezwykłe umiejętności. Wraz z ukończeniem osiemnastu lat, zaczyna rozumieć coraz więcej języków, mimo że nigdy żadnego z nich się nie uczył. Bez problemu może uciąć sobie pogawędkę nawet z Gabrielem, swoim pupilem. Na domiar złego, niemal każdej nocy śni o wydarzeniach sprzed wieków, o których znaczeniu nie ma pojęcia do czasu poznania tajemniczego mężczyzny, który oznajmia mu, że poprzez otwarcie się na nowe zdolności, stanie się całkowitym... nefilimem. Lecz cóż to takiego?

Pomimo wahań i myśli mówiących, że to niedorzeczne, ciekawość wygrywa i chłopiec zaczyna szukać informacji na temat stworzenia, którym rzekomo się staje. Jak się okazuje, nazwa ta pochodzi z języka hebrajskiego i oznacza potomka kobiety i anioła, których Strażnicy Anielscy starają się wyplenić od zarania dziejów. Aaron widząc, że nic z tego nie jest żartem, przestaje starać przemówić sobie do rozsądku i ostatecznie zaczyna być dociekliwy w temacie istoty, jakiej gatunek przedstawia. Jednak dni, których będzie mógł poświęcić na przemyślenie, wiele nie będzie...

Anioły są znacznie bliższe mojemu sercu niż popularny w ostatnich latach temat wampirów. Nieziemskie, skrzydlate istoty zawsze były dla mnie uosobieniem doskonałości, dobroci i czystości. Takiej charakterystyki posłańców bożych nie znajdziemy w tej książce. Anioły wchodzące w skład straży, która bez mrugnięcia okiem byłaby w stanie zniszczyć całą planetę zamieszkałą przez ludzi, którymi gardzą, są przede wszystkim egoistyczne i mściwe. Nie obchodzi ich los niewinnych ludzi, którzy często zostają przypadkowymi ofiarami ich ataków. Ostatecznie, myśląc że wypełniają misję Pana, stają w walce z mieszańcami, ale jaki będzie tego skutek...?

Dzięki wielu zwrotom akcji, które najdrastyczniejsze stają się przy zakończeniu, szybko odkrywamy, że praktycznie cała książka jest już za nami. Postacie przedstawione z perspektywy głównego bohatera i obserwatora, są jednym z wielu plusów lektury. Mimo że Aaron często miewa wahania nastrojów i z decyzją podejmowaną w poprzednim dziale, przestaje się już zgadzać w następnym, to da się go polubić. Fani i fanki paranormalnych romansów nie będą pocieszeni, bo w tej książce występuje jedynie maleńki wątek miłosny pomiędzy dwojgiem śmiertelników. Jednak nawet takim osobom bez wahania tę pozycję polecę, gdyż od dzisiaj gości na liście moich ulubionych!

Być pewnym wszystkiego to musi być rozkosz.

piątek, 10 sierpnia 2012

Nostalgia anioła







Autor: Alice Sebold
Oryginalny tytuł: The Lovely Bones
Wydawnictwo: Albatros
Premiera: 2002
Liczba stron: 367
Ocena: 10/10








Każdy z nas przeczytał kiedyś książkę, która pozostawiła po sobie pustkę i powód do rozmyślania - czy postępuję dobrze? Czy umiałbym pogodzić się z utratą kogoś, do kogo nie chciałem wyciągnąć ręki na zgodę? Czy będąc niezauważanym w swoim środowisku, moja śmierć wywarłaby wrażenie na kimkolwiek? Na te pytania czytelnik Nostalgii anioła odpowie sobie bez trudu.

Susie Salmon to dziewczynka, która w wieku czternastu lat została zgwałcona i zamordowana przez sąsiada. Zdarzenie to miało miejsce zimą 1973 roku, gdy wracając ze szkoły na skróty przez pole kukurydzy, nastolatka została zagadnięta przez pana Harveya, który właśnie zbudował grób dla swojej ofiary, o czym wtedy jeszcze nie wiedziała. Jej szczątki z czasem przechodziły z miejsca na miejsce, przenoszone przez zwierzęta bądź samego mordercę, aby nikt nie odkrył, że ma z tym cokolwiek wspólnego.

Jak każdy z nas w wieku dojrzewania, tak i główna bohaterka przeżywała swoją pierwszą miłość. W jej przypadku była to odwzajemniona sympatia do Raya - czarnoskórego chłopca o ambicjach na studiowanie medycyny oraz dziwacznych rodzicach, którzy mimo pozorów, zawsze byli miłymi, umiejącymi podnieść na duchu ludźmi. Znajdując się w niebie, obserwowała go i marzyła o tym, jak wspaniała byłaby możliwość czucia ciepła jego warg zbliżających się do jej własnych, tak jak stało się to podczas ich pierwszego pocałunku.

Jednak Susie nie zajmowała się jedynie chłopcem, do którego niegdyś była tak bardzo przywiązana. Patrząc z góry, obserwowała także policjantów zajmujących się śledztwem, znajomych ze szkoły oraz, co najważniejsze, swoich bliskich. Salmonowie do czasu tragedii byli idealnym przykładem ciepłej, kochającej się rodziny. Przytulny dom wraz z rodzicami zamieszkiwała trójka dzieci. Najstarsza z nich była Susie, rok później urodziła się Lindsey, a kilka lat po tym wydarzeniu - Buckley. Tuż po zaginięciu dziewczynki, atmosfera w domu zaczynała się stopniowo oziębiać, członkowie rodziny oddalali się do siebie z każdym dniem coraz bardziej, aż w końcu każdy z nich był jedynie jednostką, która nie jest przynależna do niczego.

W przypadku wielu powieści, główny bohater nie do końca podoba się czytelnikowi. Zdarza się, że jest samolubny, egoistyczny, próżny bądź pyszny. Susie Salmon, będąca anielską postacią, występującą w tej książce, oczarowała mnie od pierwszej strony. Nie ukrywam, że do tej pory żadna postać, mająca tyle wspólnego z akcją całej powieści, nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia. Autorka opowiada całą historię morderstwa, umieszczając ofiarę na miejscu osoby opisującej wszystkie zdarzenia, mówiącej otwarcie o swoich odczuciach, myślach i trapieniach, co o dziwo okazało się dobrym pomysłem. Lekkie pióro to z pewnością jedna z największych zalet, jakie Alice Sebold posiada. Potrafi sprawić, że wszystkie emocje przelane na kartki, parują w stronę czytelnika i nie pozwalają pozostać obojętnym przy przykrych scenach. Gdy zaczyna robić się nudno, otrzymujemy kolejną dawkę dynamicznej akcji, która zabija myśl o tym, aby zrobić sobie przerwę od czytania choć na chwilkę.

Czekałam na tę książkę niemal dwa lata i gdy w końcu zauważyłam, że jest dostępna, wyrwałam ją z bibliotecznej półki i pospiesznie zabrałam się do czytania. Nie jest to wakacyjna, lekka lektura, którą można czytać do poduszki. Wymaga zastanowienia nad samym sobą i sposobem, w jaki obchodzimy się z innymi ludźmi. Polecę ją każdej osobie, która uważa, że dojrzała do tego, aby wprowadzić pewne zmiany w swoim życiu, a z pewnością przybędzie ich co najmniej kilka.

Nie chciałam już za nimi tęsknić i nie pragnęłam, żeby oni tęsknili za mną. Chociaż tęskniłam. Chociaż oni tęsknili. Zawsze.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Czakry dla początkujących






Autor: David Pond
Tytuł: Czakry dla początkujących
Oryginalny tytuł: Chakras for Beginners
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Premiera: 1999
Liczba stron: 185
Ocena: 10/10






David Pond, autor powyższej pozycji, to profesjonalny astrolog i metafizyk zajmujący się rozwojem duchowym. W swoim życiu od początku był osobą lubianą i szanowaną, jednak zawsze wiedział, że czegoś mu brakuje. Pomimo bycia pozornie szczęśliwym, wciąż szukał tego, co da mu radość wewnętrzną i spełnienie. Gdy siostra pierwszy raz postawiła mu horoskop, wtedy poczuł, że to jest to! To była jedna z tych rzeczy, którymi chciałby się zająć. Wtedy to przeprowadził się, porzucił poprzedni zawód i zaczął studiować tajniki astrologii. Z biegiem czasu stawał się coraz lepszy, spróbował swoich sił w pisarstwie i dzięki temu możemy zapoznać się z podręcznikiem o czakramach.

"Czakry dla początkujących" to jedna z pozycji występujących w serii opublikowanej przez wydawnictwo Studio Astropsychologii. Jest poradnikiem stanowiącym ogromny zbiór wiedzy dotyczącej czakr, czyli  kanałów, przez które przepływa energia wszechświata. Każdy z nas posiada siedem głównych czakr. Są one umiejscowione od podstawy kości ogonowej, aż do czubka głowy. Na dobrze dopracowanej okładce możemy zobaczyć dokładnie, w którym miejscu znajduje się każda z nich. Ich kolory przypominają tęczę - pierwsza czakra, nazywana Czakrą Korzenia, ma kolor czerwony, natomiast ostatnia - Czakra Korony - fioletowy.

Czakramy są symbolem tego, jacy jesteśmy, na jakim stopniu rozwoju się znajdujemy i do czego mamy predyspozycje. Każda z nich odpowiada za daną sferę życia, począwszy od instynktu przetrwania związanego z Czakrą Podstawy, poprzez ufność i przepełnienie miłością charakteryzujące Czakrę Serca, aż do poddania się duchowości, którą otrzymujemy prosto z kosmicznej, czystej energii, będącej charakterystyczną dla Czakry Korony. Pole energetyczne otaczające każdy żywy organizm, zawierające informacje o nim oraz o energiach na niego wpływających, nazywamy aurą. Jej kolor związany jest z wnętrzem człowieka oraz z możliwościami, jakie posiada i kreowany jest na podstawie rozwoju czakr.

W tej niemal dwustu stronicowej książce możemy znaleźć odzwierciedlenie części siebie w każdej z czakr, ćwiczenia na ich odblokowanie i oczyszczenie, a także sposoby na medytację oraz przepiękny mit, stanowiący początki ludzkości, w którym się zakochałam. Każdy kolejny termin znajduje swoje znaczenie w kolejnym zdaniu, wszystko na bieżąco wyjaśniane jest czytelnikowi. W tej pozycji nie występuje nic takiego jak wielostronicowy wstęp, który tak nuży, że odechciewa się zajrzenia w kolejny rozdział. Jako osoba interesująca się czakrami i mająca styczność z innymi pozycjami dotyczącymi energii, mogę śmiało powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych książek o tej tematyce, jaką miałam przyjemność przeczytać. Polecę ją zarówno początkującym, do których w zamierzeniu była skierowana, ale także i tym bardziej zaawansowanym.

Tę książkę dostałam od wydawnictwa Studio Astropsychologii, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją recenzję.
 

wtorek, 3 lipca 2012

Igrzyska Śmierci






Autor: Suzanne Collins
Oryginalny tytuł: The Hunger Games
Seria: Igrzyska śmierci [tom 1]
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 351
Premiera: 2008
Ocena: 10/10







TO NIE JEST ZWYCZAJNA POWIEŚĆ

Wyobraźcie sobie oglądanie na wielkich ekranach cierpień ludzi, których dobrze znacie, a także tych, z którymi nie mieliście żadnego do czynienia. Transmisję na żywo, obserwowanie głodowania, polowania, poszukiwania wody i ścieżek, które doprowadzą do końca wszelkich bóli i nieprzyjemności. Końca okropnych rzeczy, których nigdy nie życzyłoby się największemu wrogowi, a co dopiero sobie. Jednak mieszkańcy Panem nie mają prawa decydować o swoim losie. Jest to kraj zbudowany na terenie Ameryki, w którym najważniejszym, liczącym się miastem, które posiadło władzę nad każdym obywatelem, jest Kapitol. Znaczną większość decyzji podejmują za nich wyższe organy władzy i to one wyznaczają warunki życia.

W Panem obowiązuje podział na dystrykty. Są one oznaczone numerami, a im liczba jest większa, tym ludzie zamieszkujący daną dzielnicę są biedniejsi. Obecnie znajduje się tam dwanaście dystryktów, jednak nie od zawsze tak było. Wiele lat temu było ich trzynaście, lecz w końcu doszło do buntu obywateli, którzy tam koczowali, a jak można się domyślić, władzy się to nie spodobało. Bunt wywołany przez trzynasty dystrykt nie pozostał bez odzewu, miejsce to zostało zniszczone, a w ramach regularnego przypomnienia osobom z pozostałych powierzchni kontynentu, ustanowione zostały Głodowe Igrzyska. Od tamtej pory każdy dystrykt co roku musi oddać jedną dziewczynę i chłopca w wieku od dwunastu do osiemnastu lat w ramach ofiary oraz oznaki szacunku dla władzy. Spośród dwudziestu czterech trybutów, bo tak nazywana jest młodzież, która zostaje wylosowana do starcia, wygrać może tylko jeden. Pozostali muszą zostać zabici przez siebie nawzajem. Podczas tegorocznych dożynek dwunasty dystrykt typuje Katniss i Peetę do walki na życie i śmierć.

Katniss Everdeen to wcale nie łagodna, ale drapieżna i zdecydowana dziewczyna, która od dziecka uczona była posługiwania się łukiem, w wyniku czego nie ma sobie równych podczas polowań na dziką zwierzynę. Nie obce jej jest również ukrywanie się bądź chwytanie ofiary w sieć lub pułapkę. Dziewczyna rozwinęła te umiejętności do granic możliwości po tragicznej śmierci ojca, gdy to została głową rodziny składającej się z matki i młodszej siostry imieniem Prim, którą kochała ponad wszystko na świecie.

Peeta (któremu zaprzedałam swoje serce), to skromny syn piekarza, który niegdyś kochał matkę Katniss. Chłopiec jak sam wspomina w dalszej części powieści zakochał się w drugiej trybutce wiele lat temu i do tej pory jest wierny temu uczuciu podobnie jak jego ojciec przed laty. Kochany, z poczuciem humoru, wręcz idealny, a z biegiem czytania staje się jeszcze przyjemniejszy. Nie sposób nie polubić kogoś takiego!

Igrzyska trwają, a wraz z nimi chłód i głód, który nieustannie doskwiera zawodnikom, jednak czy ktoś mówi, że zamierza się poddać? Ależ skąd! Pani Collins stworzyła same silne postacie, co wcale nie jest przytłaczające. Powieść czyta się niewyobrażalnie szybko i aż korci, aby zobaczyć jak się skończy, chociaż niektóre wątki były nieco przewidywalne. Występuje narracja pierwszoosobowa, bohaterką opowiadającą jest Katniss i to z jej punktu widzenia możemy oglądać ludzi i rzeczy, na jakie napotyka. Opisując poszczególne sytuacje, znajdujemy się w czasie teraźniejszym, a między jednym a drugim rozdziałem dzielą nas jedynie minuty, a nie dni czy lata. Główna postać nie boi się wyrażać własnego zdania, nie hamuje się przed niczym i jest w stanie walczyć do samego końca. Pomimo braku umiejętności wypowiadania się składnie, jej myśli są przejrzyście i dokładnie uporządkowane, a powieść czyta się z przyjemnością.

Z niebywałą chęcią sięgnę po kolejne tomy "Igrzysk Śmierci". Okazały się być pozytywnym zaskoczeniem. Od przeczytania "Harrego Pottera" żadna książka nie wciągnęła mnie tak, jak ta. Żadna książka nie spowodowała takiego wahania nastrojów i rozmyślania, stresowania się, zachodzenia się od śmiechu i płaczu na przemian. Żadna książka po skończeniu czytania nie wołała tak donośnie o szybkie wzięcie do rąk kolejnego tomu. Absolutnie nie jest to fantastyka, jednak pomimo tego, "Igrzyska Śmierci" zauroczyły mnie jak nic innego. Od samego początku czułam przywiązanie do pewnych bohaterów. Jednym współczułam, za drugimi płakałam, z trzecimi nie chciałam mieć do czynienia. Nie zmienia to jednak faktu, że podobały mi się te mieszane uczucia i polecę tę powieść dosłownie każdemu, niezależnie od upodobań.

- Tamtego dnia nauczycielka spytała na muzyce, kto zna pieśń o dolinie. Twoja ręka wystrzeliła w górę. Nauczycielka postawiła cię na stołku i kazała śpiewać przed wszystkimi. Mogę przysiąc, że wszystkie ptaki za oknem ucichły. - wpomina Peeta. 
- Daj spokój - mówię ze śmiechem. 
- Nie żartuję - zapewnia mnie. - Gdy tylko skończyłaś śpiewać, od razu wiedziałem, że wpadłem po uszy. Zakochałem się w tobie tak, jak twoja mama w twoim ojcu. Przez następne jedenaście lat usiłowałem zebrać się na odwagę, żeby z tobą porozmawiać. 
- Bez powodzenia. 
- Bez powodzenia. W tej oto sytuacji w zasadzie miałem szczęście, kiedy na dożynkach wylosowano kartkę z moim nazwiskiem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...